Wychować odważnego CZŁOWIEKA, a nie pierdołę.

Wychować odważnego CZŁOWIEKA, a nie pierdołę.

Znajoma opowiadała mi ostatnio, że jej nastoletni syn całkowicie zniszczył w zimie swoje podręczniki. Wychodził z domu w zimowych butach, żeby mama się cieszyła ale za rogiem podwijał nogawki, zakładał adidaski i paradował do szkoły z odsłoniętymi pęcinami. Zimowe buty chował do plecaka, co niestety odbiło się na stanie książek. Nie wiem czy on lubi chodzić z gołymi kostkami przy 15 stopniowych mrozach. Wątpie czy ktokolwiek to lubi ale jest moda, jest presja.

Na zebraniu rodziców pewna mama niepokoiła się co się stanie, jeśli jej córka opuści klasową grupę na Messangerze, gdzie doświadczała hejtu. Czy to nie będzie dla dziewczynki gorsza trauma? Presja jest silna.

Pamiętam, że jak chodziliśmy do podstawówki, to była grupa chłopaków, którzy palili papierosy za garażami. Presja była duża, żeby do nich dołączyć. Nie byłeś z nimi- byłeś dupkiem. Z czasem grupa “dupków” była większa, więc i presja mniejsza ale były momenty, kiedy trzeba było wziąć napięcie na klatę.

Prowadziłem ostatnio zajęcia dla klasy siódmej. Zaproponowałem ćwiczenie, w którym uczestnicy mieli dokonać wyboru. Cała grupa rozeszła się na boki, tylko jedna dziewczyna została na środku. Powiedziałem: “musisz zadecycować!” Dziewczyna powiedziała: “nie, bo to jest głupie pytanie.” W pierwszym odruchu skoczyło mi ciśnienie, bo dzieciak zepsuł MÓJ SCENARIUSZ. Na szczęście tuż po tym przyszła refleksja: “stary to pytanie rzeczywiście JEST głupie, a to dziecko jest przede wszystkim mega odważne, bo nie boi się wielkiego ponad stukilowego psychologa, który coś tam każe jej robić. Ona myśli. Ona jest niezależna. Ona jest asertywna. ONA JEST PERŁĄ!”

Czapka z głowy dla rodziców tego Młodego Człowieka! Jak powielić ich sukces? Zapewne nie dzieje się to przez nieustanne chowanie dziecka pod kloszem i osłanianie przed jakąkolwiek frustracją. Ta dziewczyna pomimo młodego wieku wydawała się już zaprawiona w społecznym boju.

Super dziecko, super rodzic, super depresja.

Super dziecko, super rodzic, super depresja.

Stanąłem przed grupą rodziców zebranych na wywiadówce i powiedziałem tak: “Dzień dobry Państwu. Nazywam się Michał Borkowski. Jestem najlepszym psychologiem w Polsce. Macie ogromne szczęście, że Wasze dzieci trafiły właśnie na mnie, bo JA znam odpowiedź na wszystkie pytania. Co więcej JA MAM RACJĘ, więc jeśli ktoś myśli inaczej niż JA, tym gorzej dla niego.”

Tu zrobiłem pauzę.

Kiedy pojawiły się pierwsze niepewne uśmiechy, pytające spojrzenia, zażenowanie, wiercenie na krzesłach dodałem: “Właśnie takich ludzi wychowujecie.”

Przekazujecie swoim dzieciom Waszą wiarę w nich. Dobrze robicie, to bardzo ważne. Ale także w tym potrzebny jest umiar. Wiara lubi przyjaźnić się z rozumem. Rozum podpowiada, że wspaniałość, wielkość to rzeczy, które się wypracowuje, które wymagają czasu i zaangażowania. Nade wszytko wymagają przyjmowania porażek i uczenia się na nich. Hołdujecie w Waszych korporacjach ocenie 360 i feedback’ujecie się nieustannie, a niestety wielu z Was absolutnie nie dopuszcza do siebie żadnej informacji, która kwestionuje doskonałość Waszego dziecka. Torpedujecie nauczyciela, który mówi: “To nie jest tak, że on zawsze jest ofiarą” albo “Ona też musi popracować nad swoim zachowaniem” czy po prostu wstawia coś innego niż szóstkę Waszemu Geniuszowi. W ten sposób forsujecie absurdalną tezę, że Wasze dzieci są skończonym dziełem, że nie są w procesie rozwoju, że nie potrzebują zrobić już żadnego kroku dalej. Nauczyciele nierzadko się Was boją, są Wami zmęczeni albo po prostu poddali się w obliczu Waszego uporu. Czasami zdarza się jakiś instruktor pływania albo inny specjalista, który skonfrontuje Wasze dziecko, bo przecież pływania trzeba się dopiero nauczyć ale wtedy albo usuwacie instruktora albo rezygnujecie z basenu. Izolujecie dziecko od grupy rówieśniczej, bo ona konfrontuje bez pardonu. Uprzedzacie wszystkie jego interakcje społeczne i tworzycie atmosferę zastraszenia, gdzie każdy kto chciałby wtrącić jakieś “ale”- boi się odezwać. Szukacie literatury i specjalistów, którzy potwierdzą Wasz sposób myślenia.

Najgorsze jest jednak to, co robicie dzieciom. Odbieracie im szansę na rozwój. Wdrukowujecie przekaz, że wszystko im się należy i o nic nie muszą się starać. A między wierszami dajecie im informację: “nie można się mylić- albo jesteś idealny albo cię nie ma”.
To pewna droga do depresji i karłowatej, egocentrycznej osobowości.

Jak zapytać dziecko o szkołę/ przedszkole?

Jak zapytać dziecko o szkołę/ przedszkole?

Czy też tak macie, że po pytaniu: “jak było dzisiaj w szkole?” słyszycie odpowiedź: “fajnie”, “spoko” i nigdy więcej niż dwa słowa?
Mnie to nie satysfakcjonuje, coś tu nie działa. Skoro nie działa, to trzeba zmienić. Pewnie podobnie jak ja nie raz próbowaliście zmienić nastawienie dziecka. Mój przyjaciel, który za młodu grał w koszykówkę opowiadał mi kiedyś, że jest taka zasada “za podanie zawsze odpowiada podający”. Jeśli piłka nie trafi do adresata, to zawsze wina leży po stronie tego, który rzucał. Zatem zatroszczmy się o jakość naszego dialogu i zmieńmy raczej nasze pytanie.

Proponuję pytać na przykład tak:
Co Ci się dzisiaj najbardziej podobało w szkole?
Co dzisiaj było najśmieszniejsze?
Kiedy się dzisiaj najgłośniej śmiałeś?
Co dzisiaj było najnudniejsze?
Jaka rzecz z plecaka dzisiaj przydała Ci się najbardziej?
Czego dzisiaj w ogóle nie wyjąłeś z plecaka?
Gdybyś jutro to Ty był nauczycielem, to od czego zacząłbyś lekcje?
Kiedy dzisiaj Twoja Pani uśmiechnęła się najbardziej?
Jeśli w Twojej klasie wylądowaliby kosmici, to kogo byś chciał, żeby ze sobą zabrali?
Z kim dzisiaj najwięcej się bawiłeś?
Z kim chciałbyś siedzieć jeśli mógłbyś wybrać z klasy?
Co Cię dzisiaj w szkole najbardziej zaskoczyło?
Czego nowego dzisiaj się dowiedziałeś w szkole?
Co było dzisiaj dla Ciebie najtrudniejsze w szkole?

Powyższe propozycje są celowo tendencyjne i w większości dotyczą pozytywnych doświadczeń. To dlatego, że wielokrotnie spotkałem się z dobrymi pytaniami, które jednak dotyczyły negatywnych doświadczeń i były niejako nakierowywaniem dzieci na szukanie “dziury w całym”. Możemy bardzo skutecznie manipulować myśleniem młodego człowieka przez to, na co ustawiamy jego soczewkę. W każdym doświadczeniu można znaleźć pozytywne i negatywne strony. Zanim zadasz pytanie: “Kto Ci dzisiaj dokuczał?”, “Kto Ci dzisiaj sprawił przykrość?”, “Przez kogo dzisiaj płakałeś?” albo “Czy Ciocia dzisiaj na kogoś krzyczała?” zastanów się po co to robisz. Nie twierdzę, że w ogóle nie powinno się pytać o trudności ale miejmy świadomość, że tendencyjnymi pytaniami możemy te trudności przyciągać niczym Ziemia przyciąga nas siłą grawitacji.

Lista oczywiście nie jest zamknięta. Propozycje pytań z Waszego doświadczenie mile widziane w komentarzach. Wpis zainspirowany życiem oraz lekturą confidencemeetsparenting.com i https://www.huffingtonpost.com/liz-evans/25-ways-to-ask-your-kids-so-how-was-school-today-without-asking-them-so-how-was-school-today_b_5738338.html

Metanoia- nawrócenie czyli zmień swoje myślenie.

Metanoia- nawrócenie czyli zmień swoje myślenie.

Byłem mocno przekonany, że Facebook jest mi potrzebny do życia. Starałem się o lajki, monitorowałem non- stop powiadomienia za pomocą aplikacji, scrollowałem wall’a i reagowałem na posty znajomych. Dwa tygodnie temu posłuchałem na Youtube konferencji pt. “Quit Social Media”, której autor zakwestionował moje myślenie. Dziś wchodzę na FB sto razy rzadziej i mam się dobrze. Zaryzykowałem, spróbowałem i odkryłem, że “istnieje życie bez fejsa”. To by się nigdy nie zdarzyło, gdybym nie posłuchał, gdybym nie usłyszał czyli nie pozwolił sobie na zakwestionowanie mojego myślenia i nie zaryzykował.

Pewnie znasz ludzi, którzy mają gotową odpowiedź na każde pytanie, zawsze i wszystko wiedzą najlepiej i nie ma szans na to, żeby “przebić się do nich” z czymś nowym. Tacy ludzie z jednej strony budzą w nas złość ale z drugiej współczucie, bo kto już jest “skończonym dziełem”, ten przestał się rozwijać. Być może takiego człowieka spotykasz w lustrze ale czy w takim razie będziesz umiał się do tego przyznać?

Biblia wzywając do nawrócenia używa greckiego słowa „metanoia”, które właśnie oznacza zmianę myślenia. Współczesna psychologia podkreśla niejednokrotnie, jak ważne jest to, jakie myśli pielęgnujemy w sobie. Nurt psychologii poznawczej na przykład twierdzi, że myśli wpływają na uczucia, które z kolei oddziałują na zachowania, a te na powrót wzmacniają uczucia. Punktem, na który mamy największy wpływ w tym cyklu jest myślenie i zmieniając je, możemy oddziaływać pośrednio na emocje i zachowania. Nie trudno o przykład: kiedyś kierowca zajechał mi drogę. Już miałem go zrecenzować w niecenzuralnych słowach, bo pomyślałem: „to cham, zrobił to złośliwie” ale za chwilę przyszła myśl- “a może on wiezie na przykład chore dziecko do szpitala?” Moje uczucia natychmiast wyhamowały. Pojawił się spokój z odrobiną współczucia. Co ciekawe dalszy ciąg tej historii jest taki, że ten człowiek kilka kilometrów dalej wyskoczył z auta na światłach, podbiegł do mojej szyby i zapytał o drogę do Centrum Zdrowia Dziecka!!!

Zatem niezależnie czy bardziej wierzysz Biblii czy psychologii, warto zakwestionować swoje myślenie. To może być bardzo odkrywcze ćwiczenie. Takim wskaźnikiem czy sygnałem dla Ciebie mogą być słowa “trzeba”, “muszę”, “powinno się”. Proponuję, abyś zawsze, kiedy usłyszysz ze swoich ust te słowa zadał sam sobie uczciwe pytanie- DLACZEGO? DLACZEGO TAK MYŚLĘ? CZY RZECZYWIŚCIE JA W TO WIERZĘ CZY MOŻE POŁKNĄŁEM JAKIŚ ZEWNĘTRZNY, CUDZY “WCISK”?

Często słyszę na przykład: “Trzeba się uczyć”, “Trzeba mieć dobre oceny”, “Musisz zrealizować swój potencjał”, “Powinno się ciężko pracować na sukces”, “Trzeba osiągnąć sukces”, “Dzieci powinny uczyć się języków” itp. Nie mówię nie ale pytam tylko: “dlaczego tak uważasz?”

Zachęcam Was do zakwestionowania swojego myślenia, może odkryjecie zupełnie nowe przestrzenie życia. Może odkryjecie, że jest życie tam, gdzie się go w ogóle nie spodziewaliście.

Będę wdzięczny za przykłady Waszych „wcisków” w komentarzach.

A to link do materiału z YT:

Wielki Post- małe postanowienie.

Wielki Post- małe postanowienie.

Bardzo mnie ostatnio poruszyło, gdy na pytanie: “jaki kolor oczu ma Twój tata?” mój dwunastoletni rozmówca odpowiedział: “nie wiem, on nigdy na mnie nie patrzy.”
Ojciec tego chłopaka żyje, ma się dobrze. Z opowieści młodego wiem, że zwykle leży na kanapie i „coś tam robi”. Nie wiadomo w sumie co. Wiadomo, że nie patrzy na swojego syna. To nie-patrzenie-ojca zaczyna być widoczne w zachowaniu i przeżywaniu dzieciaka. Tata ma jednak ważniejsze sprawy.
Mój ojciec zmarł nagle, gdy miałem siedem lat. To tragiczna ale prosta historia. Przestał żyć i już. Wiem, jak smakuje życie bez ojca, jak smakuje życie z matką, która bardzo by chciała ale nie przeskoczy i nie zastąpi. Trudno.
Dlatego nie umiem się zgodzić na sieroctwo z wyboru. Nie potrafię zrozumieć na przykład przedłużającej się rozłąki z powodów finansowych, wieloletniego pracowania za granicą podczas gdy dzieci rosną w kraju. Nie rozumiem EURO-rodziców, których kontakt z dzieckiem ogranicza się do Skype’a oraz regularnego przelewu. Nie rozumiem rodziców, którzy gonią za karierą podczas gdy ich najważniejszą karierą zajmuje się opiekunka. Nie rozumiem argumentu „nie mogę wypaść z rynku pracy”, podczas gdy wypada się z rodziny i rodzicielstwa.
Zanim wyrzucisz moje pytania na śmieci, zanim odpowiesz, że przecież MUSISZ, że TRZEBA żyć na jakimś poziomie, na jakimś standardzie- zastanów się proszę kto Ci powiedział, że trzeba, że musisz? Kiedy w to uwierzyłeś? Co tak naprawdę musisz?
Na fali wielkopostnej refleksji, kolejnych pomysłów czego nie robić przez czterdzieści dni, chcę Ci zaproponować abyś właśnie coś przez te dni robił. Proponuję, być codziennie przez pięć minut patrzył na swoje dzieci. Tak po prostu. Może jakoś z ukrycia. Patrz na nie i chłoń. Karm się tym i zobacz czy to nie wystarczy.

Co na stare lata- piesek czy małżonek?

Co na stare lata- piesek czy małżonek?

Podczas wakacji żaliłem się, że mój syn będąc na obozie nie miał czasu na rozmowę telefoniczną ze mną. Mimo, iż tylko przez dwie godziny dziennie miał dostęp do komórki, to zamiast w tym czasie gadać z tatą, wybrał zakupy w pobliskim sklepie. Ja myślałem, że on tylko czeka na ten moment, żeby usłyszeć mój głos, że tego potrzebuje, a tu tak?!?!
Przysłuchiwała się temu siedemnastoletnia uczestniczka obozu, na którym sam aktualnie byłem i powiedziała: “niech Pan uważa, bo będzie jeszcze gorzej. Ja przez ostatnie cztery dni rozmawiałam trzydzieści sekund z mamą i wymieniłam dwa sms’y z tatą”.

Przypomniała mi się konferencja o. Szustaka o księdze Tobiasza. Młody Tobiasz opuszcza ojca i matkę, a wraz z nim idzie pies. Dominikanin sugeruje, że ten pies to nie przypadek, bo często podczas tzw. kryzysu pustego gniazda w domu pojawia się właśnie nowy pupil. Ma on zastąpić próżnię po dziecku. Tak naprawdę ma zapełnić próżnię po zaniedbanej relacji ze współmałżonkiem. Fakt, że piesek poszedł wraz z młodym Tobiaszem stanowi wyzwanie dla rodziców chłopaka.
Już od nauk przedmałżeńskich mądrzy powtarzają, że relacja z małżonkiem jest najważniejsza, że dzieci są dane tylko na jakiś czas i nie powinny w naszym sercu detronizować żony czy męża. Niestety w praktyce jest inaczej.

Przyjdzie taki czas, kiedy syn poświęci mi 30’ sekund swojego czasu z czterech dni, o czym ja wtedy będę gadał z moją żoną??? Może kupie jej pieska, a sobie wędkę, a może będą wspólne tematy? Ale to chyba już dzisiaj trzeba by o tym pomyśleć…
„niech Pan UWAŻA…”

Tacierzyński- szansa niepowtarzalna. Teściowe do domu.

Tacierzyński- szansa niepowtarzalna. Teściowe do domu.

Drogi Kolego,
udało się, Twoja żona szczęśliwie urodziła Wasze pierwsze dziecko. Gratuluje. Zostałeś OJCEM. Da Bóg, na trzeci dzień oni wyjdą ze szpitala i czeka Was niesamowity czas razem w domu. Niepowtarzalny szansa na zbudowanie czegoś wspaniałego. Masz okazję by znacząco wzmocnić fundament Twojej małżeńskiej relacji. Porównałbym to do kilku betoniarek najlepszego cementu, który możesz wlać bardzo głęboko. Ustawodawca przewidział dla Ciebie dwa tygodnie wolnego.
Po powrocie do domu, który teraz już będzie zupełnie inny bo z dzieckiem, Twoja żona będzie Ciebie bardzo potrzebowała.
Ważne abyś był i dał z siebie wszystko. Pierwsza kąpiel dziecka w domu to Twój przywilej i obowiązek zarazem. Wiele rzeczy będzie się działo po raz pierwszy. Pierwsza nieprzespana noc, pielęgnowanie pępowiny, przygotowanie dodatkowego mleka jeśli będzie to konieczne, przytulanie żony bez zbędnych słów, niedługo pierwszy spacer z dzieckiem, przewijanie. Weź to wszystko w swoje ręce.
Potrzeba abyście na te pierwsze dni pozostali sami. Teściowe, po krótkich odwiedzinach, trzeba odesłać do domu przed zachodem słońca. Oczywiście Ty odeślesz Twoją mamę, a żona powinna odesłać swoją, żebyście sobie nie nagrabili u teściowych. Z całym szacunkiem dla nich, ze zrozumieniem jeśli jest to ich pierwszy wnuk ale i z całą stanowczością trzeba im powiedzieć “pa pa”. Pokusa jest duża, bo one potrafiłyby doskonale ogarnąć te wszystkie rzeczy, których Wy dopiero będziecie się uczyć. One pewnie wykąpałyby sprawniej, przewinęły szybciej itd. ale teraz czas na Was. Nawet jeśli bedziecie się czuli na tym początku rodzicielstwa jak dzieci we mgle- to idźcie razem i idźcie sami. Te kilkanaście pierwszysch dni może na zawsze przemienić Wasz związek. Pamiętaj- ta rodzina jest teraz najważniejsza.
Powodzenia.
Acha, jak będzie płakać przy kąpieli, to pewnie woda jest za zimna albo za ciepła 🙂

Jak być ojcem- podpowiada młodzież.

Jak być ojcem- podpowiada młodzież.

Prowadziłem ostatnio warsztaty z grupą mężczyzn w wieku licealnym pod tytułem “Projekt OJCIEC”. Główna teza była taka: każdy mężczyzna w pełni realizuje się przez to, że staje się ojcem.

Młodzi szukali odpowiedzi na cztery pytania: co ojciec mówi swojemu dziecku, co ojciec robi, czego ojciec powiedzieć nie powinien i czego nie powinien zrobić.
Zacytuję Państwu odpowiedzi na pytania pozytywne, bez komentarza, ku własnej refleksji.

Otóż chłopak w wieku licealnym chce usłyszeć od swojego ojca:
jestem z ciebie dumny
jesteś synem, którego zawsze chciałem
dzięki za pomoc
kocham Cię
jak masz problem, to wal do mnie
jestem tu, by Ci pomóc
szanuj kobiety
dasz radę
chcesz iść ze mną?
co słychać?
brawo synu

Młody człowiek chce widzieć ojca, który:
spędza czas z rodziną
daje dobry przykład
uczy życia
kocha
szanuje rodzinę
wspiera w trydnych chwilach
wymaga
wierzy w nich
przekazuje umiejętności
jest sprawiedliwy
uczy własnego zdania
pracuje wspólnie z nimi
uczy szacunku do dziewczyn
uczy jeździć samochodem

Taki głos młodych przekazuję, do przemyślenia i pewnie do przełożenia na konkret codzienności Waszego życia.