Dłuuuuuugi week(end), gonitwa za odpoczynkiem?

Dłuuuuuugi week(end), gonitwa za odpoczynkiem?

Przed nami tzw. długi weekend, choć w tym roku lepiej chyba mówić długi week. Już od kilku tygodni można usłyszeć w mediach: “biorąc trzy dni urlopu, możemy mieć aż dziewięć dni wolnego”. Nie lada gratka. Takie dodatkowe ferie. Rozmawiałem z kolegą, który w tym czasie rusza do Włoch, drugi do Legolandu, trzeci nad morze, czwarty w góry. Ja w tym roku wybieram się na…. ławkę za domem.

Kilka lat temu byłem prawie zgorszony, kiedy mój przyjaciel zapowiedział, że zamierza spędzić dwa tygodnie urlopu w domu. Wyliczył, że rok wcześniej spędził trzy doby w samochodzie zwiedzając Francję i stwierdził, że to go przerasta, że nie wypoczywa w ten sposób. Przez kilka dni po powrocie musiał dochodzić do siebie.

Ostatnio byłem w markecie budowlanym i “przymierzałem się” do różnych mebli ogrodowych. To kolejna kwestia, która mnie zastanawia. Wydajemy nierzadko majątek na urządzenie sobie mieszkania, domu czy ogrodu, a potem robimy wszystko, żeby z tego domu i ogrodu wyjechać. Moja ławka bujana za domem stoi już trzy lata. W tym roku trzebaby ją wymienić, a ja wątpię czy spędziłem na niej łącznie trzy godziny w tym czasie.

Mieszkam koło Warszawy, do której codziennie przyjeżdżają tysiące ludzi z całego świata, żeby ją zwiedzać. Ja natomiast nie jadę jej zwiedzać tylko dlatego, że jest blisko, że mieszkam tuż obok. Znam dużo lepiej wiele innych miast na całym świecie tylko dlatego, że są daleko.

Biorąc pod uwagę powyższe, rozpoczynający się długi weekend spędzę na ławce za domem. Może zrobimy grilla, kto wie…

Nie wspomniałem o finansach ale o tym też myślę, pracuję ciężko, męczę się ale dzięki temu zarobię, żeby móc wyjechać i odpocząć. Czy tylko ja dostrzegam wątpliwy sens w tym zdaniu?

Na zakończenie polecam stronę http://trino.pttk.pl/trasy która podsuwa prawie pięćset pomysłów na wycieczki krajoznawcze w całym kraju. Jest nawet trasa po moich Ząbkach, którą już zaliczyłem, poznając historię okolicy, która znajduje się nie dalej niż pięćset metrów od mojego domu. Cudze chwaliłem, swego nie znałem…