Przedszkole to jest wyjątkowe miejsce pracy. Wchodzisz, spotykasz tych małych ludzi i od razu gęba sama zaczyna się śmiać, a baterie zaczynają się ładować. To znaczy może tak być ale nie musi. Pewnie jak we wszystkim, najwięcej zależy od naszej postawy. Jeśli ktoś szuka w życiu uśmiechu i radości, to w środowisku przedszkolnym będzie się czuł jak ryba w wodzie ale może być też dokładnie odwrotnie. Jeśli komuś potrzebne są trudności, problemy z ludźmi i konflikty, to też się w przedszkolu nasyci. Zresztą wszędzie tak jest- jeśli lubisz mordować się z życiem, to ono będzie mordować się z tobą. Tylko niestety w przedszkolu są dzieci, które z jednej strony mogą swoją naturalną radością wspaniale pomagać nam dorosłym ale też są zupełnie bezbronne na nasze toksyczne zachowania. Dorosły, choćby się nawet mocno pilnował, to będzie infekował dzieci swoim pesymizmem, niechęcią do ludzi i do życia w ogóle. Dlatego stawiam postulat, że jeżeli komuś jest permanentnie źle w pracy w przedszkolu, to warto, żeby ją zmienił. Mamy teraz korzystny moment na rynku pracy, naprawdę nie trzeba się obawiać bezrobocia. Po co się męczyć? Po co męczyć dzieciaki? Tyle jest wspaniałych środowisk pracy, gdzie narzekanie jest normą…
Kochaj albo rzuć… pracę w przedszkolu.
