Ufność, radość i swoboda.

Moja koleżanka mówi Wszechświat, ja mówię Bóg. Oboje mamy jednak to samo doświadczenie, że jeżeli przyjmiemy założenie, że ta Siła interesuje się naszym jednostkowym bytem, to cały chaos codziennych wydarzeń zaczyna się układać. Zupełnie tak, jakby splatały się nitki i tworzyły jeden materiał. Spotkania, rozmowy, wydarzenia, myśli i cała reszta strumienia doświadczeń zaczyna nieść odpowiedź na pytania, potrzeby, lęki, tęsknoty i to wszystko, co nam w duszy gra. Wszechświat/ Bóg okazuje się mówić do nas.

Zauważyłem też jeszcze jedną prawidłowość. Ilekroć coś mi się w życiu nie udawało, szło nie po mojej myśli, to potem wychodziło mi to na dobre, a właściwie na lepsze. Zupełnie tak, jakby Wszechświat/ Bóg się wtedy wtrącał i robił po swojemu- to znaczy lepiej. Tylko że On się wtrąca wtedy, kiedy idę, działam, planuję, realizuję, a nie wtedy kiedy czekam, siedzę i pogrążam się w marazmie. Dlatego cieszy mnie każdy pomysł, każde nowe działanie ale też każda przeszkoda, ta, którą trzeba pokonać i ta, przez którą trzeba się wycofać. Moje doświadczenie nauczyło mnie ufności, a ona daje mi na codzień więcej radości w życiu i swobody w działaniu.

PS. Klikając w reklamę na moim blogu wspierasz mnie finansowo, dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.