Wakacje- czas uczenia się od dzieci.

Zorganizowałem dla moich dzieci mini obóz wspinaczkowy. Mój znajomy zgodził się pojechać z nami i ich szkolić. Kupiłem specjalnie namiot, żeby dodać smaczku wypadowi. Zatankowałem auto za miliony i pognaliśmy ponad pół tysiąca kilometrów na Dolny Śląsk. Było wspinanie, wiązanie lin, zjeżdżanie, kolacje prosto z ogniska i mnóstwo atrakcji. Wydawało mi się, że „muszą się dobrze bawić”, aż przyjechaliśmy na kolejny camping. Kiedy rozbijałem namiot nad zalewem w Stroniu Śląskim, powiedziałem, że mogą pójść sobie na pomost. I wtedy, na tym pomoście spotkali… kaczki. Konkretnie pisklaki z mamą kaczką, a potem jeszcze więcej różnych kaczek. No i stało się- znów mnie zaskoczyli. Okazało się, że największą atrakcją całego naszego wypadu było właśnie obserwowanie kaczek pływających po wodzie. To niesamowite, jak dzieci patrzą na świat i jak potrafią mnie zaskoczyć. W życiu bym nie pomyślał. Przecież mogliśmy pojechać do pobliskiej Warszawy nad Kanał Bródnowski…

Moje dzieci kontemplowały widok kaczek, a ja widok moich dzieci, które potrafią się zachwycić czymś tak prostym, bliskim, tanim. I do tego jeszcze znów okazało się, że jak się człowiek zatrzyma, to zaczyna widzieć więcej, zaczyna dostrzegać różnice pomiędzy kaczkami, które na pierwszy rzut oka wydawały się takie same. Ciągle jeszcze tyle się muszę w życiu nauczyć… od dzieci właśnie. Tego zdziwienia, zaciekawienia, zatrzymania się.

Dobrych wakacji, pełnych zachwytu w domu i na wyjeździe rzeczami małymi i jeszcze mniejszymi życzę!

PS. Klikając w reklamę na moim blogu wspierasz mnie finansowo, dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.