Szkoła po wystawieniu ocen- fikcja?

Oceny wystawione i „klepnięte” przez Radę Pedagogiczną więc de facto rok szkolny zakończony. Śmiesznie było popatrzeć w ostatni piątek jak pielgrzymki uczniów szły do szkół z różnej maści makietami, plakatami i tym podobnymi, żeby tylko jeszcze złapać o stopień wyżej… rzutem na taśmę. Ale dzisiaj już jest po wszystkim. Cisza po bitwie. Kurz opada. Jedni dochodzą do siebie z szoku, że jednak dostali wyższą ocenę, drudzy ocierają łzy, bo się nie udało. Zadanie wykonane, albo nie wykonane ale w każdym razie zakończone. I co teraz?

Teraz zaczyna się wielki festiwal pomysłów jak zagospodarować te kilka dni roboczych, których tak naprawdę mogłoby już nie być. Nic by się nie stało, gdyby świadectwa można było odebrać już dzisiaj, wręczyć kwiaty i czekoladki, a potem WAKACJE!!! Tylko, że jeszcze nie. Władza dała jeszcze tydzień. Tylko na co? Jedni starają się aktywnie i twórczo i tak na przykład moja koleżanka wczoraj po pracy spędziła popołudnie na szykowaniu własnoręcznie zrobionych strojów owadów dla swoich dzieci. Dzisiaj ważka i biedronka wyfrunęły rano z jej mieszkania, żeby biegać po szkole i brać udział w konkursie. Fajnie, choć dzień do tyłu na szukanie i realizowanie pomysłów, ale jest radość ostatecznie. Gdzie indziej dzień sportu. Inni próbowali zaplanować wycieczkę na przyszły tydzień- nie wiem czy się udało, bo trudno o zgodność rodziców dwudziestu pięciu dzieci co do kierunku, przebiegu, a przede wszystkim kosztu wypadu. Każdy orze jak może w tych ostatnich dniach tak chojnie ofiarowanych przez rządzących.

Rozmawiałem ostatnio w młodą nauczycielką, która wspominała: „nigdy w życiu nie nagrałam się tyle w Farmera. Od tamtego czasu nie mogę patrzeć na tę grę- sześć godzin dziennie przez dwa tygodnie!!! To przesada…” Zabrakło jej szczęścia do pomysłowych nauczycieli. Zresztą dzisiaj też bywa podobnie: „obejrzymy film”, „idziemy na podwórko i róbcie co chcecie byle bezpiecznie” albo ulubione „róbcie co chcecie” w pracowni informatycznej. I tutaj chcę stanowczo powiedzieć, że nie mam żalu do nauczycieli, którzy nie silą się na twórczość w tych ostatnich dniach. Sam przepracowałem w szkole dziesięć lat i wiem co to znaczy „lecieć na oparach paliwa w czerwcu”. Każdy stara się jakoś przetrwać tę końcówkę, dociągnąć do wakacji „bez ofiar w ludziach”. Każdy ma już dość. Tylko jakoś ten, który ustala kalendarz nie ma dość, nie może tego zrozumieć, bo pewnie patrzy z daleka albo, co gorsze, z wysoka. Naprawdę nic by się nie stało, gdyby dzisiaj odebrali świadectwa… A z drugiej strony pytanie: czy to nie smutne, że szkoła bez ocen traci sens?

PS. Klikając w reklamę na moim blogu wspierasz mnie finansowo, dziękuję!

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.