Absurdy porównywania się.

Trwa wielki festiwal porównywania się- ósmoklasiści piszą testy, matury się sprawdzają, a pozostali otrzymują właśnie oceny proponowane. Ogólnopolskie dni cyferek… Każdy ma swoje miejsce na krzywej rozkładu normalnego w populacji i dzięki temu każdy wie, „gdzie jego miejsce”.

Nie od dzisiaj wiadomo, że porównywanie to droga donikąd bo zawsze znajdą się lepsi i gorsi od ciebie. Możesz się poczuć przez chwilę lepiej, jak spojrzysz w dół, ale zaraz może być smutno, jak tylko odwrócisz oczy do góry. A jednak wtłaczamy nasze dzieci w ten system z lubością (z nielicznymi wyjątkami) i patrzymy jak dostają depresji na widok czwórki z plusem, albo jak chwalą się trójką z minusem, która „jest najlepszą oceną w klasie.” Ostatnio pewna czwartoklasistka opowiadała mi jak jej kolega wracał załamany z czwórką z minusem w ręku i aż podskoczył jak zobaczył przez ramię, że jego główna konkurentka w klasie ma trójkę z plusem- jego świat się odmienił, życie na nowo nabrało sensu…

Zupełnie gubi się CZŁOWIEK w tym cyferkowym świecie. Marzenia, pragnienia czy zwykłe zainteresowania- wszystko to idzie na bok, bo trzeba zrobić wynik, żeby uplasować się wysoko w porównaniu z innymi. To w sumie zupełnie jak rodzice, którzy odkładają swoje życie na potem, bo teraz trzeba zarobić pieniądze, żeby nie dać się wyprzedzić, żeby wyjechać na wakacje dalej niż sąsiad i zrobić zdjęcie bardziej błękitnego nieba na społecznościówkę.

Mało kto przy tym zdaje sobie sprawę, że cały wspomniany rozkład normalny systematycznie przesuwa się w lewo- czyli jest coraz słabiej. Rozmawiałem z nauczycielką, która od lat sprawdza matury z angielskiego. Rok temu mówiła mi, że jest wyraźnie słabiej, a w tym roku sytuacja znacząco się pogorszyła. I znowu co nam po porównywaniu, co z tego, że będziemy w czołówce, jeśli ogólnie jest bagno. Albo inaczej- co z tego, że jesteś pierwszy w wyścigu, jeśli wszyscy biegną prosto do przepaści?

Mój przyjaciel chwalił się, że jego syn obronił pracę na wyższej uczelni. Dostał cztery plus z ustnego. Śmieliśmy się, że ta ocena to taki ostatni pożegnalny klaps od cyferkowego systemu, bo chłopak jest już dorosłym facetem, pracuje, zakłada rodzinę, a tutaj jeszcze taka sympatyczna czwóreczka z plusikem po piętnastu latach życia w szkolnym systemie. No chyba, że to nie będzie pożegnanie i jak wielu innych przeskoczy ze świata szkolnych ocen do świata widełek płacowych- czyli od nowa cyferki. I tak aż do emerytury- oby większej, niż sąsiad…

PS. Klikając w reklamę na moim blogu wspierasz mnie finansowo, dziękuję!

2 komentarze

  1. Najgorsze jest to, jak bardzo te ciągłe porównania wpływają na nasze życie. Czy jestem tak dobrą mamą jak ona, czy tak dobrze ogarniam, czy ładnie urządziłam dom, kto ma większe mieszkanie, niższy kredyt, nowsze auto, które dziecko już siedzi, chodzi, mówi….
    Litości! Dlaczego sami to sobie robimy? Sobie i naszym dzieciom? Obyśmy mieli tego świadomość ale i odwagę by się przeciwstawiać. Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.