Szkoła oparta na szukaniu błędu?

Koleżanka opowiadała mi ostatnio o maturze swojej córki: „zrobiła jeden błąd”. WOW! Czyli 99% ma dobrze? Łatwiej jest powiedzieć, że ma jeden błąd, łatwiej jest też policzyć błędy, jeśli ma się tylko jeden. Ale my tak naprawdę jesteśmy przyzwyczajeni do tego szukania błędu. Ocenianie w szkole jest oparte właśnie na tym. Jak ostatnio moja córka dostała „uwagę”, to najpierw się zjeżyłem, a dopiero potem przeczytałem, że to „pochwała”. Ale dziennik elektroniczny nie ma osobnej kategorii „pochwała”, tylko trzeba użyć „uwagi” i dopiero w treści napisać, że chodzi o pozytyw.

Szkoda, że tak jest, bo to wchodzi w krew i nawet nie wiadomo kiedy i jak mocno stajemy się ludźmi skoncentrowanymi na unikaniu błędów, a przez to zalęknionymi. Lęk z kolei jest przeciwnikiem rozwoju i życia w ogóle. Niektórzy tak boją się popełnić błąd w życiu, że w ogóle nie podejmują decyzji i przypominają piękne okręty, które z obawy przed morzem całe życie pozostają w porcie macierzystym i… rdzewieją.

Kiedyś, gdy uczyłem się podejmowania decyzji od jednego z moich duchowych mistrzów usłyszałem po raz pierwszy rozróżnienie pomiędzy przesłankami negatywnymi i pozytywnymi. Otóż warto sobie uświadomić, że są sprawy, które w procesie decydowania odpychają nas od jednej z opcji i takie, które przyciągają do drugiej. Te ostatnie są ważniejsze. Lepiej jest w życiu kierować się tym, co nas pociąga, co nas woła, a nie tylko unikać tego, co nas odpycha i czego się boimy. Niestety, system edukacyjny uczy czegoś zupełnie innego. Szkoła ocenia i obniża ocenę poprzez wynajdywanie błędów. W ten sposób uczymy się lęku i uczymy się, że błędy są złe. Życie odwrotnie pokazuje, że po pierwsze błędów nie trzeba się bać, bo one prowadzą do rozwoju, a po drugie lepiej jest „podążać za” niż „uciekać przed”.

Wiem, że to się wszystko powoli zmienia, bo są nauczyciele, którzy myślą inaczej niż system i to ich myślenie zaczyna przesiąkać do szkolnej praktyki. Tak sobie myślę, że pewnie właśnie oni doczytają aż do tego momentu, dlatego- chcę wam serdecznie podziękować w tym ostatnim akapicie i zachęcić, żebyście nadal robili swoje, bo to jest ważne. Może czasami się wydawać, że jedna kropla nie zmienia oceanu, ale jak się rozmawia z ludźmi w gabinecie psychologa, to okazuje się, że ta jedna kropla- jedno słowo czy nawet spojrzenie pełne wiary w człowieka, komuś uratowało i ukształtowało życie.

PS. Klikając w reklamę na moim blogu wpierasz mnie finansowo, dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.