Wątpię, więc jestem

Rozmawiałem ostatnio z człowiekiem, którego życiowa droga prowadzi od bycia księdzem do ateizmu. Tak go jakoś nietypowo „Bóg prowadzi”… Powiedział w pewnym momencie takie zdanie: „po prostu nie mieści mi się w głowie taki koncept jak istnienie Boga”. Ja na to wykrzyknąłem zupełnie spontanicznie „to dokładnie tak, jak mnie”. Świadkowie tej rozmowy byli co najmniej zdziwieni moją reakcją i chyba obawiali się, że zaraz też złoże deklarację ateizmu, więc czym prędzej wyjaśniłem, że nadal jestem wierzący. Jednak uczciwie muszę przyznać, że rzeczywiście Bóg, w którego wierzę, nie mieści się w mojej głowie. Co więcej uważam, że zawsze, gdy próbuję Go jakoś wcisnąć do tej głowy, to znaczy zmieścić w pojęciach, jakie daje mi język i logice, której się nauczyłem, to tylko na tym tracę.

Można powiedzieć, że to jest zasadnicza różnica pomiędzy zachodnim i wschodnim światem. Zachód próbuje wcisnąć rzeczywistość w ciasną, uporządkowaną przestrzeń swojego umysłu, a jeśli ona się tam nie chce zmieścić, to tym gorzej dla rzeczywistości. Wschód działa odwrotnie- stara się otworzyć swój umysł i wyjść poza język, pojęcia i porządek myślenia, żeby spotkać się z rzeczywistością. No cóż, urodziłem się na zachodzie… i tutaj uczę się życia, myślenia, mówienia i rozumienia świata. Raczej już nie będę nigdy tybetańskim mnichem… Ale muszę na siebie uważać. Niestety, często jest tak, że gdy coś nie mieści się w mojej głowie, a mieści się w cudzej, to wtedy ja tego człowieka skreślam, albo zaczynam z nim wojować, bo widzę w nim zagrożenie dla mojego porządku. My tu na zachodzie bardzo cenimy sobie spokój, który daje nam uporządkowanie tego, czego tak naprawdę nie da się uporządkować. Na przykład chcielibyśmy mieć pewność kto pójdzie do nieba, albo przynajmniej kto do piekła i tak próbujemy podzielić ludzi ze względu na ich zachowania, postępowanie. Na przykład „jeśli ktoś przyjmuję komunię w taki, a taki sposób, to będzie potępiony” i już jest łatwiej żyć, bo wystarczy, że nie będę go naśladował. Ufff…

Tak naprawdę mówimy chyba o akceptacji pewnego poziomu lęku, który wiąże się z niepewnością, z życiem w wątpliwościach. O wiele łatwiej jest wiedzieć na pewno i mieć niezawodną instrukcję postępowania krok po kroku, która doprowadzi mnie tam, gdzie chcę. Niestety, rzeczywistość i życie, podobnie jak Bóg, wymyka się temu oczekiwaniu, nie są z nim kompatybilne. Nie da się zamknąć pełni doświadczenia w jakiś uproszczony algorytm, zawsze coś nas może zaskoczyć. Dlatego tak bardzo boję się ludzi, którzy są w stu procentach pewni. Po prostu boję się tych, którzy nie mają wątpliwości. Boję się przede wszystkim samego siebie, wtedy, kiedy jestem tak pewien, że nie wątpię. Zwłaszcza w moim zawodzie jest to niebezpieczne, bo psycholog, który jest pewien, staje się po prostu niebezpieczny dla otoczenia. Pewność psychologa powinna skończyć się na pierwszym roku studiów, a jeśli przetrwała dłużej albo wraca po latach, to coś jest nie tak.

Na szczęście w mojej pracy spotykam dzieci i ludzi ze spektrum autyzmu, którzy w szczególny sposób uczą mnie zawsze świeżego spojrzenia na rzeczywistość. Wystarczy tylko bardziej słuchać ich, niż swojej tęsknoty za „posiadaniem racji”. Ostatnio na przykład pewien przedszkolak podczas zajęć ze mną prezentował silne „zachowania autostymulacyjne z elementami autoagresji”. Kręcił się niemiłosiernie i walił głową w co popadnie. Na szczęście zanim wysłałem go do psychiatry, jakimś cudem dałem mu szansę, żeby powiedział, że chce mu się siku!!! Po powrocie z toalety już nie był takim „głębokim autystą” jak wcześniej. Dobrze w sumie, że się pomyliłem. Dobrze, że mogę się pomylić, to znaczy, że mogę sobie na to pozwolić. Nie muszę trzymać kurczowo moich przekonań, jak jakiegoś drogocennego skarbu w dłoni. Mogę mieć otwartą głowę i bez lęku przyznać, że Bóg, świat i drugi człowiek NIE MIEŚCI MI SIĘ W GŁOWIE. Wtedy wyraźnie wzrastają moje szanse na spotkanie z Drugim.

PS. Klikając w reklamę na moim blogu wspierasz mnie finansowo, dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.