Jak zachować spokój w trudnych czasach

Ostatnio, kiedy mój młody pacjent z Zespołem Aspergera po raz kolejny nazwał mnie „gnojkiem” (i gorzej), zapytałem go: „dlaczego tak do mnie mówisz?” Wtedy wyznał chyba zupełnie szczerze: „Bo ja chcę pana sprowokować”. Udało mu się sprowokować mnie do refleksji. Zadałem sobie pytanie: dlaczego się na niego nie złoszczę? Przecież nie zawsze byłem taki odporny? Starzeję się czy może wreszcie dojrzewam?

My bardzo często używamy takich sformułowań jak „wkurzyłeś mnie”, „on mnie zdenerwował” itd. ale to nie prawda. To nie jest tak, że ktoś może mnie wkurzyć, zdenerwować czy zirytować podobnie jak nikt nie może mnie na zawołanie ucieszyć czy zasmucić. Sprawę dobrze nazwał mój młody rozmówca- inni ludzie mogą co najwyżej SPROWOKOWAĆ moje emocjonalne reakcje. Nikt jednak nie ma władzy nade mną i nikt nie może rządzić moimi emocjami. Tu pojawia się pytanie czy ewentualnie ja mogę nimi zarządzać czy też mam się im po prostu poddawać?

Ostatnio dochodzę do wniosku, że tak naprawdę to złościmy się nie na jakieś zewnętrzne bodźce jak słowa czy zachowania innych ludzi ale na nasze myślenie o tym (nie jest to oczywiście odkrywcze dla kogoś, kto otarł się o psychologię poznawczą). Jeżeli mój pacjent na przykład nazywa mnie gnojkiem, a ja pomyślę sobie, że on mnie poniża, nie szanuje mojej osoby, to wtedy się na niego zdenerwuje. Jeśli jednak pomyślę sobie, że on woła o pomoc, bo w sercu ma pełno lęku przed odrzuceniem i dlatego prowokuje sytuacje, w której ja też go odrzucę, to na ten sam bodziec zareaguje współczuciem. A jeśli pomyślę sobie, że to zabawne jak taki mały, drobny człowieczek do takiego wielkiego kloca jak ja wyskakuje z „gnojkiem” i jeszcze pomyślę, że to jest scena jak z kreskówki, to zareaguję rozweseleniem. Jeśli pomyślę, że ten chłopak będzie samotny, dopóki nie nauczy się nowych wzorców zachowań, to poczuję smutek, współczucie i będę zmotywowany do dalszej ciężkiej pracy z nim pomimo wszystkich „gnojków”, którymi jeszcze mnie obrzuci.

Wszystkie te myśli, które nie prowokują we mnie reakcji złości łączy jedna rzecz- skupiają się bardziej na moim rozmówcy niż na mnie samym. Tutaj dochodzę do głównej myśli dzisiejszego tekstu: problematyczne jest jedno założenie, które wielu z nas przyjmuje bez zastanowienia. Otóż chodzi o pomysł, że JA JESTEM KIMŚ WAŻNYM. To niekoniecznie jest prawda. Jeśli zdecydujemy się na uczciwą refleksję o życiu, to każdy z nas dojdzie do prawdy zawartej w Psalmie 103: „dni człowieka są jak trawa, kwitnie jak kwiat na polu, ledwie muśnie go wiatr, a już go nie ma, miejsce gdzie był, już go nie poznaje”. Jesteśmy malutcy na tle kraju, świata, kosmosu. Natomiast na tle historii ludzkości jesteśmy prawie niewidzialni. To, co nam dzisiaj wydaje się sprawą życia lub śmierci, już za kilka lat będzie zapomniane, a za kilkadziesiąt nie zmieści się wśród kilku słów wyrytych na naszym kamieniu. Jeśli tak ustawie swoje myślenie, to wszystko zaczyna się inaczej układać. Każde dziecko, które mówi do mnie „gnojku”, każdy kierowca, który zmusza mnie do hamowania, każda ekspedientka, która okazuje mi swoje zniecierpliwienie- cóż wielkiego robią, jeśli ja nie jestem wcale taki wielki?

Niestety takie myślenie nie bierze się z nikąd. Wystarczy włączyć na chwilę telewizję, żeby usłyszeć „bo jesteś tego wart”, „bo zasługujesz”, „jak nie my, to kto”, „brawo ty” itd. Przekaz nieustannie pompujący ego, ale nie dlatego, że komuś na tobie zależy, tylko dlatego, że jak ego osiągnie pewne ciśnienie, to będzie potrzebowało je podtrzymać. Środki podtrzymujące ciśnienie ego kosztują i tu zaczyna się to równanie wyjaśniać- ktoś Cię pompuje, bo to miły stan, który uzależnia i potem zapłacisz za podtrzymanie tego poczucia.

Nieustannie spuszczać powietrze ze swojego ego. Kochać CZŁOWIEKA dopóki starczy oddechu- tyle mogę zrobić i pewnie tyle zostanie po mnie śladu. I to jest naprawdę ważne, a nie to, czy ktoś szanuje moją wyimaginowaną wartość.

PS. Klikając w reklamę na moim blogu wspierasz mnie finansowo, dziękuję!

1 Comment

  1. Trafiłam najpierw na Twój kanał na youtubie, teraz zaczęłam czytać bloga. Dziękuję Ci za to co robisz. Jest to na prawdę kawał dobrej roboty! Ps. Wszystkiego dobrego życzę!! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.