Bogactwo traumy czy ubóstwo przebaczenia?

Czasami moi autystyczni pacjenci, w gąszczu rzeczywistości społecznej próbują odnaleźć się w oparciu o swoje fiksacyjne zainteresowania. I tak mamy małego profesora od dinozaurów, sześcioletniego specjalistę od motoryzacji, który mógłby nagrywać materiały dla tvn turbo, kolejarza, który z powodzeniem zastąpiłby internetową wyszukiwarkę połączeń itp. Niestety często te dzieci nie znają imion swoich kolegów z grupy czy klasy i nie potrafią sobie poradzić z codziennymi zadaniami. Ale mają swoją nić przewodnią, swój rdzeń, na którym znajdują oparcie wśród rzeczywistości zmiennej i złożonej.

Niestety wielu z nas dzisiaj postępuje całkiem podobnie fiksując się na trudnych doświadczeniach życiowych, jakie nas spotkały. Powiedzmy sobie szczerze, że każdy przeżył w życiu jakąś traumę. Jeden wcześnie stracił rodzica, drugi doświadczył molestowania, a jeszcze inny spotkał na swojej drodze toksycznego nauczyciela, który jednym zdaniem złamał mu życie. Moglibyśmy się licytować kto miał gorzej, choć pewnie każdy dostał na barki od życia taki ciężar, jaki jest w stanie unieść. Pytanie zatem nie brzmi czy doświadczyłeś traumy, ale co z nią zrobiłeś?

Prawdziwy problem zaczyna się wtedy, gdy swoje życie, swoją osobowość zaczniesz budować w oparciu o traumę. Jak mawia mój przyjaciel: „można otaczać kultem swoje zranienie”. Życie jest trudne, złożone, podobnie zresztą jak nasza osobowość- złożona, niejednorodna, pełna wspaniałych skarbów ale też rzeczy, które wolelibyśmy ukryć przed innymi i sami o nich zapomnieć. Życie jest procesem albo przynajmniej powinno być. Nieprzypadkowo różne duchowości odwołują się w pewnym momencie do obrazu pielgrzyma czy wędrowca. Krajobraz życia nieustannie się zmienia, tylko czy my za tym chcemy podążać i nadążać. Śmiem twierdzić, że zbudowanie ołtarza swojej traumie i adorowanie tego, co nas w życiu spotkało staje się dla wielu osób sposobem na poradzenie sobie z życiem, staje się ucieczką przed życiem. Trudno może w to uwierzyć, ale nasze cierpienie może stać się skarbem, który pielęgnujemy i którego pilnujemy w swoim sercu. Gdyby w tym momencie usłyszeć ewangeliczne nawoływanie: „sprzedaj wszystko i pójdź”. Gdyby zrozumieć je jako zachętę do zostawienia wreszcie swoich trudnych doświadczeń i pójścia w to, co przynosi kolejny dzień, kolejny etap życia? Gdyby podjąć te wyzwania, jakie przynosi moje DZISIAJ? Błotko, w którym tkwimy jak świnki jest co prawda obrzydliwe i śmierdzące, ale za to zawsze ciepłe i znane. Wyjście z niego wymaga zaangażowania i wiąże się z kosztem. Dlatego być może niektórzy samookaleczają się na nowo swoją traumą, bo to choć bolesne, pomaga im pozostać „tam i wtedy” i uniknąć tego, co jest „tu i teraz”.

Sprzedać swoją traumę i pójść dalej to innym słowem przebaczyć. To jest słowo wielu nieporozumień i niestety sztywno kojarzące się z kontekstem kościelno- religijnym. Wielka szkoda, bo przebaczanie to umiejętność potrzebna, żeby móc się rozwijać i nadążać za swoim życiem. Przebaczać czyli wyrzucić atutowe karty z ręki. Nie zapomnieć ale wyrzec się tej „przewagi”, jaką daje mi moja krzywda, moja trauma. Pozostać ubogim i bez emocjonalnych zapasów wejść w DZISIAJ.

PS. Klikając w reklamę na moim blogu wspierasz mnie finansowo, dziękuję!

1 Comment

  1. Trafione w punkt.
    W swoim życiu miałem dwie sytuacje, które można powiedzieć były przełomowe, nie do końca traumatyczne ale na pewno bolesne.
    Każda z nich w pierwszym momencie była tragedią, każda miała winnego. Ale też w każdej na początku zadałem sobie pytanie co lepsze: ściganie winnego czy może skupienie się na składaniu siebie w całość. Wybór padł na to drugie i już w chwili po, dał WIELKĄ ulgę. Pozwolił skupić się na tym co dobre i na tym na co realnie miałem wpływ, bo defacto nie mogłem już nic zrobić z przeszłością, za to przyszłość …….. w pełni miałem na nią wpływ (może przesadzam z w pełni). Tak czy siak, polecam zrobić sobie taki check i ocenić co jest dla mnie lepsze w dłuższej perspektywie i skupić się na tym co mogę zmienić.

    … mam nadzieję że nie pomyliłem tematów 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.