Czy powiedzieć dziecku, że ma Zespół Aspergera? Dlaczego, kiedy, jak?

Tak, powiedzieć.

Dlaczego? Dlatego, że to jest bardzo istotna informacja. Dziecko z ZA już od najmłodszych lat doświadcza tego, że jest inne niż pozostałe dzieci. Bez względu na charakter objawów, cały czas dzieje się wokół niego coś wyjątkowego. To właśnie z jego rodzicami nauczycielka z przedszkola rozmawia najwięcej. Jego rodzice często mają zatroskaną minę. Pozostałe dzieci zachowują się w sposób, którego ono nie rozumie- między sobą się dogadują i razem bawią, a jemu to jakoś nie wychodzi. W szkole wychowawczyni cały czas czegoś od niego chce- “usiądź, przestań się wiercić, czy ty nie możesz choć przez chwilę…” itd. To on spotyka się z psychologiem i jeździ na różne spotkania i terapie, o których pozostałe dzieci nie mają pojęcia. Nie rozumie dlaczego dzieci się śmieją, często nie wie, że to z niego, albo nie rozumie, że to problem. W wieku około 17 lat najczęściej dostaje depresji, choć inni jej nie mają.

Takie odkładające się systematycznie poczucie odmienności najczęściej właśnie owocuje depresją i to zwykle w drugiej klasie liceum. To zupełnie logiczne, bo jeśli cały czas doświadczasz, że jesteś inny, że jesteś jakby poza kręgiem, to albo stwierdzisz, że ty jesteś beznadziejny, albo cały świat jest popaprany, a wszyscy ludzie to debile. Jedno i drugie jest objawem depresji. Informacja o Zespole Aspergera jest w sytuacji takiego człowieka jak poznanie czym jest tajemnicza niewiadoma w równaniu, czym jest ten “x”, który cały czas komplikuje życie. Jeżeli człowiek tej prawdy nie pozna, to znajdzie sobie inną wartość, którą podstawi do równania. Najczęściej jak spotykam dorosłego, który nie znał dotychczas swojej diagnozy, to ma on inne wytłumaczenie, które opracował sobie w życiu. Przemek myślał, że to przez częste przeprowadzki miał problemy z rówieśnikami, Anka zrzucała wszystko na wychowanie przez ojca wojskowego (nota bene też pewnie ze spektrum), kto inny na zaburzenia kompulsywno- obsesyjne, nadzwyczaj wysoki intelekt, zaburzenia tożsamości płciowej, depresji i inne. Wszystkie te rzeczy jednak były zapewne tylko pochodną, a pierwotnie chodziło o ZA. Dlatego uważam, że trzeba to mówić i to najwcześniej, jak się da, ale…

Kto ma to powiedzieć? Według mnie rodzic, a najlepiej oboje (choć niestety w 90% ojcowie nie dostrzegają problemu). To może zapewnić dziecku maksimum poczucia bezpieczeństwa. Dobrze jest w szachach grać białymi, bo wtedy nadaje się tempo grze i podobnie w tej sprawie, dobrze jest przejąć inicjatywę i powiedzieć szybko, zanim dziecko dowie się tego przy okazji, od kogoś innego, albo podsłuchując rozmowę ze specjalistą.

Kiedy powiedzieć? Wtedy, kiedy rodzic będzie na to gotowy. To znaczy kiedy stanie się w pewnym sensie entuzjastą Zespołu Aspergera u swojego dziecka. Kiedy przejdzie już przez fazy “o Boże, co my teraz zrobimy?”, “to koniec świata”, “to przecież nieuleczalna choroba”, “z naszym dzieckiem jest coś nie tak”, “dlaczego to właśnie mnie spotkało” itd. Być entuzjastą ZA to znaczy widzieć w swoim dziecku człowieka wyjątkowego, który ma wiele niesamowitych zalet, silnych stron i równie dużo słabości w określonych obszarach, nad którymi można i da się pracować. Entuzjasta ZA czuje się trochę jak poszukiwacz skarbów, który odnalazł wspaniały diament. Jest on jednak bardzo delikatny i wymaga wiele pracy, żeby powstał z niego drogocenny brylant.

Jak powiedzieć? Przekonałem się, że dzieci w ogóle, a te ze Spektrum szczególnie cenią sobie komunikację otwartym tekstem. Myślę, że nie należy tego nazywać chorobą, tylko sposobem funkcjonowania mózgu. Można nazwać trudności, które ZA przynosi ze sobą zwłaszcza w obszarze emocji, komunikacji i relacji społecznych. Można dziecku wskazać jego doświadczenia i połączyć je z tym nowym konstruktem myślowym. Oczywiście warto zacząć od pozytywów i opowiedzieć dziecku o tym, co ZA wnosi dobrego, o jego “super mocach”, jak określili to jedni rodzice, którzy już tę rozmowę mają za sobą.

Niektórzy się obawiają, że dziecko będzie wykorzystywać tę informację “mam aspergera i mogę tak się zachowywać.” To znowu z pomocą przychodzi jasna, otwarta komunikacja: “masz aspergera, ale to cię nie zwalnia ze starania się, to właśnie oznacza, że masz się starać więcej niż inni.” Oczywiście najpierw sam rodzic musi to sobie dobrze poukładać w głowie i zrozumieć, że diagnozy to punkt wyjścia, a nie dojścia, to dopiero początek drogi.

Dla mnie jako psychologa praca z dzieckiem, które zna już swoją diagnozę nabiera zupełnie nowej jakości. Mogę odwoływać się do tej wiedzy i na bieżąco pokazywać dziecku w czym widać jego ZA, a stąd już bliższa i prostsza droga do szukania rozwiązań tego, co jest problematyczne.

Dziękuję za Waszą dyskusję pod poprzednim postem i zapraszam ponownie do podzielenia się doświadczeniem i opinią.

PS. Klikając w reklamę na moim blogu wspierasz mnie finansowo, dziękuję!

2 komentarze

  1. A jak powiedzieć dorosłemu synowi, który jest leczony na chorobę genetyczną. Sama dowiedziałam się dopiero niedawno… i nie wiem co robić

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.