Cel wychowania.

Pamiętam, że prowadziłem kiedyś warsztaty w szóstej klasie. Przygotowałem ćwiczenie, w którym uczniowie mieli doświadczyć podejmowania decyzji. Przykleiłem dwa długie paski na podłodze i zadawałem pytania typu: “kto woli pizze idzie na prawo, kto kebab, na lewo”. Potem znowu wszyscy wracali pomiędzy dwie linie i kolejne pytanie wymagające decyzji. W pewnym momencie zadałem pytanie najgłupsze z możliwych (choć celowo): “kto woli mamę- na prawo, kto tatę- na lewo”. Młodzież zaczęła się rozchodzić, choć nie tak sprawnie jak przy pytaniach “kebabowych”. Wreszcie na środku została jedna dziewczyna. Stałem wtedy na krześle, żeby patrzeć na grupę z góry i być lepiej widocznym. Powiedziałem: “Julka, musisz podjąć decyzję!” Ona na to: “Nie.” Na to ja: “Julka, musisz zdecydować!” Na co ona: “Ale to jest głupie pytanie!” Poczułem, że zaczynam się “podgrzewać”. Nauczyłem się już wcześniej pracując w szkole, że jeśli zaczynam się “podgrzewać”, czyli jeśli silne emocje stają się coraz bardziej dominujące we mnie, to lepiej, abym w ogóle nie działał, tylko natychmiast podjął refleksję (zwłaszcza w kontakcie z młodzieżą i dziećmi). Utrata pewnego spokoju, który zwykle towarzyszy mi w pracy jest sygnałem przede wszystkim dla mnie samego- coś jest do rozwiązania we mnie, a nie w zewnętrznym świecie. No więc nic nie odpowiedziałem Julce, tylko wziąłem głębszy wdech. Nastała cisza, w której klasa obserwowała starcie prawie dwumetrowego, ponad stukilowego nauczyciela stojącego na krześle z ich średniego wzrostu, raczej filigranową koleżanką stojącą na podłodze i nie mającą zamiaru się ruszyć. Trwało to kilka sekund, w których ja doznałem olśnienia: “Ona ma rację”- pomyślałem. “Ona ma rację i ona jako jedyna ma odwagę ją wyrazić. ONA MA ODWAGĘ. Ty jej teraz nie rozjeżdżaj swoją przewagą wiekową, wzrostową, wagową i funkcyjną, tylko okaż jej szacunek i przyznaj, że ma rację.” Po chwili dzieciaki zaczęły przybliżać się do Julki, tak, jakby jej odwaga obudziła coś w nich. Przecież to pytanie rzeczywiście było głupie.

Straciłem w pewnym sensie zaplanowane ćwiczenie ale zyskałem spotkanie z niesamowitym człowiekiem. Pomyślałem sobie, że chcę, aby takie właśnie były w przyszłości moje dzieci. W szóstej klasie, w pierwszej i w dorosłym życiu. Chcę, żeby były ludźmi wiary i odwagi. Chcę, żeby były przebudzone jak Julka, żeby nie szły ślepo za tłumem czy za autorytetem. Chcę, żeby były niezależne w myśleniu i wolne od lęku.

W ciszy zszedłem z krzesła, podszedłem do Julki, wyciągnąłem rękę, przyznałem rację i pogratulowałem postępowania. Potem miałem okazję poznać rodziców dziewcznynki i im także pogratulowałem.

Twoje dziecko może znać kilka języków obcych, może być obklejone szóstkami i dyplomami, umieć to i jeszcze tamto ale jeśli nie będzie miało wartości na których może się oprzeć i odwagi, żeby te wartości wyznawać, to popłynie z prądem. Nie ono przeżyje życie ale życie je przeżuje… i wypluje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.