Zdetronizować lęk!

Zdetronizować lęk!

Pamiętam, że kiedyś jako dziecko wybrałem się na spacer do lasu po zmierzchu. Otaczająca mnie ciemość sprawiła, że zacząłem się bać. Nagle zobaczyłem, że dokoła mnie pojawiają się jakieś potwory albo dzikie zwierzęta, które chcą mnie zaatakować. Zacząłem biec, żeby uciec przed niebezpieczeństwem i wtedy jeden z potworów podłożył mi nogę tak, że potknąłem się, poobijałem i cudem wyszedłem z tej przygody bez żadnego złamania. Na drugi dzień wróciłem w to samo miejsce i odkryłem z ulgą ale też ze wstydem, że te potwory, które atakowały mnie dzień wcześniej to zwykłe pnie drzew, krzewy, krzaki, kępy trawy, a potworem, który powalił mnie na ziemię był korzeń wystający lekko na środku ścieżki.

Uważam, że wielu z nas przypomina czasem takie właśnie dziecko na spacerze w lesie po zmierzchu. Towarzyszy nam permanentnie bardzo wysoki poziom lęku oraz zdezorientowania. Chociaż otaczająca nas rzeczywistość jest dosłownie rozświetlona przez neony i ekrany elektronicznych urządzeń, to wewnątrz nas panuje mrok, bo zgubiliśmy gdzieś kierunek w życiu. Podświadomie wyczuwamy, że kreowane przez marketing pseudo wartości, za które można zapłacić teraz lub z kredycie “zero procent” nie nadają sensu naszemu życiu. Kręcimy się jednak w kółko wokół rzeczy, które tak naprawdę nie mają dużej wagi dla naszego życia i szczęścia. Boimy się, że z mroku naszej niepewności wyłoni się jakiś potwór. W związku z tym reagujemy agresją lub ucieczką na każdy bodziec przychodzący spoza naszej coraz ciaśniejszej strefy komfortu. Tę tendencję zauważam w zjawisku wszelkiego rodzaju marszów “dla” lub “przeciw” czemuś. Ludzie wychodzą i krzyczą w swojej sprawie, walczą przeciwko “tym drugim”, choć tak naprawdę nikt ich nie atakuje. Stare powiedzenie mówi, że ten krzyczy najgłośniej, kto się najbardziej boi i rzeczywiście ta prawda potwierdza się w dzisiejszej przestrzeni społecznej, politycznej, medialnej itd. Wielu ludzi jest dzisiaj tak niepewnych swojej własnej tożsamości, że każde spojrzenie, słowo i gest traktują jak atak. W ten sposób ranimy siebie i innych, podobnie jak ja pokaleczyłem się podczas mojego nocnego spaceru w lesie. 

Według mnie dzisiaj w wielu obszarach życia rządzi lęk. Prymas Wyszyński powiedział kiedyś: “lęk jest złym doradcą”. Niestety to właśnie lęk jest dzisiaj głównym doradcą wielu ludzi, zarówno w rzeczach małych, codziennych, jak i w tych dotyczących poszczególnych grup wyznaniowych, kulturowych a nawet całego kraju i społeczeństwa. Jak zdetronizować tego “złego doradcę”? Chyba potrzeba tego, czego ja nie zrobiłem na moim feralnym spacerze. Potrzeba się zatrzymać, poczekać i przekonać się, że nic złego mi się nie dzieje, że nie ma przed czym uciekać. A może jeszcze bardziej przydałoby się mieć przy sobie latarkę, którą można rozświetlić mrok otaczającej rzeczywistości… Taką właśnie latarką może być według mnie głębokie i ugruntowane poczucie własnej wartości. Przeświadczenie o tym, że jestem dobry i wartościowy przez sam fakt, że istnieje i żyję. Mocne przekonanie, że nie muszę nic nikomu udowadniać. Nie muszę zdobywać żadnych punktów, żeby zasłużyć na powietrze, którym oddycham. Z drugiej strony świadomość, że właśnie to powietrze, które wdycham tu i teraz jest moim największym skarbem. Skarbem, który mogę zamienić na miłość do drugiego człowieka. Ten drugi człowiek, którego mogę kochać z kolei jest szansą, a nie zagrożeniem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *