Lekcja matematyki na Dzień Kobiet.

Lekcja matematyki na Dzień Kobiet.

Żona poprosiła mnie kiedyś o zatankowanie jej samochodu. Było to na początku naszego małżeństwa. Oburzyłem się i pomyślałem, że traktuje go jak służbowy, a JA MAM ZA WSZYSTKO PŁACIĆ. Oczywiście nie wiele myśląc zaraz jej to z wyrzutem powiedziałem. Potem wiadomo- ostra wymiana zdań aż po “bo Ty zawsze sprowadzasz wszystko do pieniędzy”, gwizdek sędziego, koniec walki i cichy remis…

Kiedy opadły emocje zacząłem o tym myśleć i zrozumiałem, że oczywiście miałem rację. Moja żona rzeczywiście traktowała swój samochód jak służbowy. Tylko ja zupełnie niesłusznie się na to oburzałem, bo jeśli ona tym autem rozwoziła nasze dzieci, załatwiała zakupy i inne sprawunki związane z naszą rodziną i domem, to jak najbardziej ten samochód był służbowy. Od tamtego czasu staram się zawsze dbać, żeby auto żony było zatankowane i gotowe do jazdy. 

Rozmawiając z małżonkami często odnoszę wrażenie, że wielu jeszcze nie odrobiło podstawowej lekcji z matematyki. Dotyczy to zwłaszcza facetów ale kobiety też dają się wciągnąć w takie niematematyczne myślenie. Z okazji dzisiejszego Święta Kobiet chciałbym przypomnieć, że budżet domowy ma dwie strony. Jedna z nich to przychody, czyli te pieniądze, które wpływają na nasze konto (lub konta). Nie mniej ważna jest jednak druga strona czyli rozchody, a więc to, co wydajemy. W większości polskich rodzin udział kobiety w budżecie powinno się mierzyć bardziej tym, jakie oszczędności potrafi wygenerować po tej drugiej stronie. Coraz więcej widzę ostatnio na ten temat memów w internecie- typu co kobieta robi w “wolnym czasie”: posprząta, ugotuje, wychowa dzieci, zrobi zakupy, a po tym wszystkim powinna się zająć swoim myśliwym, który “właśnie wrócił z pracy i jest wykończony”. Brakuje mi jednak poważnej refleksji na ten temat i z trwogą obserwuję sytuacje jak u jednego kolegi, który tak długo zarzucał swojej żonie, że nie zarabia dosyć (choć ogarniała dom i dwoje dzieci), aż posypało się ich małżeństwo. 

Ile może oszczędzić matka dwójki dzieci, która sama dba o czystość  dwupokojowego mieszkania, przygotowuje posiłki, zawozi dzieci do przedszkola i szkoły oraz ma czas na odrobienie z nimi lekcji? Prawdopodobnie mówimy o kwocie przynajmniej 3000 miesięcznie. Panowie, pora się ogarnąć!!! Panie, pora zacząć się szanować. Kiedy kolejny raz dojdziecie do punktu: “przecież ja zarabiam…” to warto dodać: “przecież ja oszczędzam…” 

Najpierw odróbmy prostą lekcję matematyki, potem jeszcze czeka nas lekcja teologii. Chodzi o katolicką teologię małżeństwa, która mówi krótko: od momentu ślubu już nie dwoje, a jedno. We wszystkim. Jeśli rzeczywiście tak jest, to o czym my w ogóle mówimy? Niestety, biorąc pod uwagę to teologiczne kryterium, trzeba przyznać, że wielu z nas, facetów ciągle jeszcze się nie ożeniło, pomimo, że jesteśmy wiele lat po ślubie. Ciągle jeszcze mamy subkonta na których odkładamy na swoje motocykle, a potrzeby finansowe naszych rodzin jawią nam się jako przeszkoda w drodze do celu. A to właśnie rodzina jest drogą i celem, jeśli wybrałeś małżeństwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *