Rodzice, którzy “mordują” własne dzieci.

Pracując jako psycholog szkolny obserwowałem wielokrotnie z przerażeniem i żalem, jak system edukacji publicznej potrafi podcinać skrzydła twórczości, kastrować indywidualność i równać wszystkie dzieci “pod jedną linijkę”. Nie chcę w tym tekście wchodzić w szczegóły, powiem tylko, że moim zdaniem, udany “produkt” systemu w obecnej postaci to uczeń, który potrafi zaznaczyć ołóweczkiem odpowiedzi w teście tak, żeby pasowały do klucza, nie wychyla się, nie wykazuje inicjatywy i absolutnie nie jest przedsiębiorczy. Z jednej strony wzorowe zachowanie, szóstki od dołu do góry, a z drugiej demobilizacja w każdej sytuacji, która wymaga odrobiny nieszablonowego myślenia, “wyjścia poza pudełko”, a już w ogóle odważnej, asertywnej komunikacji z drugim człowiekiem.

Taki produkt systemu jest po pierwsze łatwy do kierowania, dalej bezpieczny, oswojony, nie podskoczy, a nade wszystko jest NUDNY.

Wielokrotnie kładłem na sercu rodzicom- to Wy musicie ocalić swoje dziecko przed KOSZĄCYM KOMBAJNEM SYSTEMU. Czasami trafia się “nauczyciel- wyspa” na oceanie bezdusznego systemu ale przede wszystkim Wy- rodzice- pilnujcie pierwotnych pierwiastków w Waszych dzieciach. To Wasza odpowiedzialność.

W ostatni poniedziałek rozmawiałem z koleżanką nauczycielką, która właśnie jest taką “oazą na pustyni”, “wyspą na oceanie”. Wielokrotnie obserwowałem ją podczas pracy z dziećmi w wieku 6-8 lat i widziałem, że kształtuje przede wszystkim LUDZI. Uczy dzieci odpowiedzialności, odwagi w podejmowaniu prób i popełnianiu błędów, szacunku do innych, i wielu takich kompetencji, których Podstawa Programowa nie przewiduje. Niestety podczas ostatniego spotkania z rodzicami, Ci naskoczyli na nią, że “zadaje za mało prac domowych”, “robi za krótkie dyktanda”, “nie zaznacza na czerwono wszystkich błędów w sprawdzanych pracach”, “nie gani dzieci za niestaranne pisanie”. Państwo przynieśli nawet zeszyty swoich starszych dzieci, które trafiły na bardziej systemowe nauczycielki i porównywali przy mojej koleżance ilość prac domowych i długość dyktand. Koleżanka broniła się, że przecież ortografia zależy od poznania zasad, a nie od długości dyktand ale generalnie przegrała batalię. Właściwie nie ona, bo przegrały dzieci tych Państwa. Ja to widzę tak, że doszło do sytuacji, gdzie rodzice krzyczeli- “niech Pani skrzywdzi nasze dzieci, niech Pani je sformatuje tak, jak formatuje się inne dzieci! Chcemy zabić to, co wyjątkowe, cenne i niepowtarzalne w naszych dzieciach!”

Zachęcam Państwa do poczytania o kształcie edukacji w Finlandii, której dzieci najlepiej wypadają od lat w testach w porównaniu z innymi krajami. Zachęcam Państwa do przeczytania książki “Dlaczego piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych, a czwórkowi zostają urzędnikami”. Zachęcam Państwa wreszcie do rozejrzenia się wkoło i podjęcia uczciwej refleksji- ilu jest tych szóstkowo- wzorowych uczniów wśród dyrektorów i prezesów spółek, a ilu z nich wegetuje po sekretariatach, sklepach i urzędach. I przestańcie wreszcie powtarzać: “musisz się uczyć, żeby mieć lepsze oceny, żeby skończyć lepsze studia, żeby mieć lepszą pracę, żeby zarabiać więcej pieniędzy”. Gówno prawda.

 

Do poczytania dla chętnych:

O edukacji w Finlandii:

https://fillingmymap.com/2015/04/15/11-ways-finlands-education-system-shows-us-that-less-is-more/

Wspomniana książka Roberta Toru Kiyosaki

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/199754/dlaczego-piatkowi-uczniowie-pracuja-dla-trojkowych-a-czworkowi-zostaja-urzednikami

11 komentarzy

  1. Tylko tak boli, jak większość nauczycieli i rodziców nie widzi tego bądź nie chce zobaczyć 🙁
    I taką wyspą zostają tylko rodzice.
    I czy dziecko zaczerpnie z tej wyspy? Czy oprze się systemowi i temu co w około? Czy nie będzie traktowane jak “dziwoląg”?
    Bo ja jako rodzic czuję się jak dziwoląg na tle innych rodziców z klasy. A rozmawiając z nauczycielami – jak ktoś, kto się czepia.

    1. Tak trzymaj Ewa. Bądź Dziwolągiem czy Czepialską ale to są Twoje dzieci i Ty jesteś za nie odpowiedzialna ostatecznie. Odpowiedzialna za ich poczucie szczęścia. Głębokie poczucie szczęścia, a nie “szóstko-pochodne” poczucie zadowolenia.

  2. Matura – egzamin dojrzałości, sprawdzian życia. A uczniowie liceów od drugiej klasy chodzą na dodatkowy angielski, maja korki z matmy – wiec co sie działo przez wcześniejszych 10 lat ich życia? Nie nauczyli sie niczego? Cos jest chyba nie tak… PS bardzo mi sie spodobał obrazek do postu! 😉

    1. Masz na myśli korki od drugiej klasy liceum? Bo zauważyłem, że teraz na korki chodzą dzieci już w podstawówce, czasami nawet od rozpoczęcia nauki ale to osobny temat do podjęcia w przyszłości.
      Rzeczywiście jednak jest to kolejny argument, że wielość prac domowych, testów i długość dyktand nie przekłada się na wiedzę…

      1. Tak miałam na myśli druga klasę liceum i korki przygotowujące do matury.
        A propos korków – zdarzyło mi sie uczyć dziewczynkę ktora nie dawała rady z odrabianiem kilkustronnicowymi prac domowych z dodatkowego angielskiego (jednej z renomowanych sieci szkół) i moim zadaniem było ja podszkolić zeby umiała prace domowa odrobić…

          1. Jak nikt? Przeciez krzycza rodzice ze chca wiecej prac domowych i dłuższe wypracowania…

  3. Uczniowie doskonale znają różnice miedzy present perfect a past simple, a ilu z nich umie kupic po ang bilet na dworcu? I tu jest (nie)stety przestrzeń dla rodzica. Mowię o ang bo tylko o tym mam pojęcie ale podejrzewam ze dotyczy to tez innych dziedzin. Czy maturzysta umie rozliczyć PIT? Albo wie co (poza wzięciem ibupromu) zrobic przy wysokiej gorączce lub wyziębieniu organizmu?

    1. Przypomniała mi sie jeszcze jedna sytuacja – jest szkoła ktora uczy języka obcego w taki sposób ze dzieci sie bawią/grają z nauczycielem przez większość lekcji (nauczyciel mowi tylko w języku którego uczy i do tego zachęca dzieci). Rodzice czesto mowia: przeciez to nie żadna nauka, tylko zabawa…

      1. mój syn był dzisiaj bardzo niepocieszony, że dostał 4+ z “where are you from”. Przypomniałem mu, że w ostatnie wakacje kupował sobie samodzielnie lody i załatwiał drobne sprawy po angielsku podczas pobytu na Chorwacji. Ale czy już nie sformatowało się i jego myślenie…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.