Co na stare lata- piesek czy małżonek?

Co na stare lata- piesek czy małżonek?

Podczas wakacji żaliłem się, że mój syn będąc na obozie nie miał czasu na rozmowę telefoniczną ze mną. Mimo, iż tylko przez dwie godziny dziennie miał dostęp do komórki, to zamiast w tym czasie gadać z tatą, wybrał zakupy w pobliskim sklepie. Ja myślałem, że on tylko czeka na ten moment, żeby usłyszeć mój głos, że tego potrzebuje, a tu tak?!?!
Przysłuchiwała się temu siedemnastoletnia uczestniczka obozu, na którym sam aktualnie byłem i powiedziała: “niech Pan uważa, bo będzie jeszcze gorzej. Ja przez ostatnie cztery dni rozmawiałam trzydzieści sekund z mamą i wymieniłam dwa sms’y z tatą”.

Przypomniała mi się konferencja o. Szustaka o księdze Tobiasza. Młody Tobiasz opuszcza ojca i matkę, a wraz z nim idzie pies. Dominikanin sugeruje, że ten pies to nie przypadek, bo często podczas tzw. kryzysu pustego gniazda w domu pojawia się właśnie nowy pupil. Ma on zastąpić próżnię po dziecku. Tak naprawdę ma zapełnić próżnię po zaniedbanej relacji ze współmałżonkiem. Fakt, że piesek poszedł wraz z młodym Tobiaszem stanowi wyzwanie dla rodziców chłopaka.
Już od nauk przedmałżeńskich mądrzy powtarzają, że relacja z małżonkiem jest najważniejsza, że dzieci są dane tylko na jakiś czas i nie powinny w naszym sercu detronizować żony czy męża. Niestety w praktyce jest inaczej.

Przyjdzie taki czas, kiedy syn poświęci mi 30’ sekund swojego czasu z czterech dni, o czym ja wtedy będę gadał z moją żoną??? Może kupie jej pieska, a sobie wędkę, a może będą wspólne tematy? Ale to chyba już dzisiaj trzeba by o tym pomyśleć…
„niech Pan UWAŻA…”

3 thoughts on “Co na stare lata- piesek czy małżonek?

  1. Potwierdzam przez duże „P”. W tym roku udało nam się z mężem wyjechać w dość dziwnych okolicznościach na ferie zimowe. Dlaczego dziwnych, bo w zasadzie z obozem sportowym naszej 10letniej córy, która nie chciała sama, bez rodziców i brata wyjechać. Rezultat był taki, że dzieci przepadły w towarzystwie nowo poznanych dzieci, zafascynowane wszystkim….oprócz rodziców! No i pojawił się żal w sercu i pierwsze rozmowy, że to ten czas… Ale na szczęście nasza relacja z mężem nie potrzebowała „psa”. Ale o to trzeba dbać. Zachęcam wszystkich już dziś do wypadów sam na sam z mężem (żoną), żeby ta rzeczywistość nie zaskoczyła jak dzieci nas opuszczą:)

  2. Dzieciaki szybko „uwalniają się ” od nas- wchodzi delikwent z rykiem do przedszkola by za chwilę bawić się w najlepsze z kolegami- jeżeli mu tylko na to pozwolimy. Dajmy „odetchnąć” naszym dzieciom.
    Komórki stały się smyczą na której prowadzimy nasze pieski, misiaczki, koteczki i inne tygryski, chcielibyśmy je ciągle mieć w zasięgu … Kiedyś tego wynalazku nie było …i nasi rodzice dali radę…z nami gorzej, ciągła inwigilacja jak w wielkim bracie, gdzieś tam mamcia, tatko przy telefonie czuwają…

  3. 17 latka mówi, że będzie gorzej o 25 latek z żoną nie poświęci nawet minuty w tygodniu by pogadać z matką 🙂 Zapewniam, że będzie jeszcze gorzej :)/ dla matki ma się rozumieć ! a może i na szczęście/ Ale za to wcale jest niepotrzebny piesek a z żoną jestem przekonana, że będzie lepiej jeszcze niż kiedykolwiek. Będzie po prostu inaczej, ale równie wspaniale 🙂 Świetne wyzwanie przyszłości, z którego popłynie inne dobro:) zawsze popłynie jeśli się zechce:) pozdro:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *