Synuś mamusi czyli neverending story z Teściową.

Synuś mamusi czyli neverending story z Teściową.

Sprowokowany komentarzami internautek pod tekstem o Teściu, postanowiłem zabrać głos w temacie Teściowej. Najtrafniej o sprawie mówi stary kawał, który przytoczę:

rodzice dorastającego syna wychodzili do teatru, podczas gdy on został w domu ze swoją dziewczyną. Ledwo starzy za próg, młodzi wylądowali na sofie i “akcja”- wiadomo, młoda krew. Rodzice jednak czegoś zapomnieli i wrócili do mieszkania, weszli i zobaczyli sytuację, która nie miała nic wspólnego z czystością przedmałżeńską. I teraz co myśli każda z osób: dziewczyna- “ojej, co oni sobie o mnie pomyślą, że jestem pierwsza lepsza”, chłopak- “ale ze mnie dupek, żeby nie zamknąć drzwi”, ojciec chłopaka- “hmmm, moja krew!”, a matka: “no jak ona nogi trzyma, przecież jemu niewygodnie…”

Lepszego podsumowania nie znam.

Z tematem przywiązania matki do syna zderzył się sam Jezus, kiedy rodzicielka synów Zebedeusza chciała załatwić swoim chłopcom miejsce po prawej i lewej stronie Zbawiciela. Co za kontrast- Zbawiciel, Bóg wcielony, wokół dwunastu wybranych i powołanych Apostołów, a tu mamusia w akcji. Zresztą i dziś niejeden wikary pilnuje, żeby się nie pożalić swojej mamie, bo gotowa osobiście do biskupa pojechać. A i na niejednej parafii sprawami kieruje dodatkowy rezydent czyli mama Proboszcza. Dosyć o księżach, wracamy do małżeństw.

Tej rzeczywistości synowa nie zmieni. Tak już jest- w żartach, w Ewangelii, w codzienności. Tutaj pomóc może tylko meżczyzna, który:

  • po pierwsze musi zerwać z mitem mamusi, przestać “jechać na” wierze mamy w jego cudowność i niepowtarzalność, i zacząć ją budować własnym czynem. Czynem prostym, zwyczajnym, codziennym, często niezauważalnym- zagrabione liście na jesieni, skoszony trawnik w lecie, odśnieżony chodnik zimą itd.
  • odpowiedzieć sobie zawczasu na pytanie kto jest ważniejszy w życiu- mama czy żona? Ja otrzymałem kiedyś formację, którą przyjąłem za swoją. Rodzina generacyjna- z której wychodzę- jest bardzo ważna, jednak od momentu wstąpienia w związek małżeński, schodzi na drugi plan. Rodzina prokreacyjna zajmuje jej miejsce. Taka jest moja odpowiedź. Twoja może być inna ale ważne żebyś miał ją gotową, pod ręką, bo życie Cię skonfrontuje i emocje będą wtedy tak silne, że będziesz musiał (i musiała) mieć gotową procedurę działania.

Teściowa będzie Ci mówiła, że kiedyś sama tak będziesz traktowała swojego syna. Najgorsze, że ma rację ale co z tego…

4 thoughts on “Synuś mamusi czyli neverending story z Teściową.

  1. Hhmmm, temat wielowątkowy:

    – kwestia przywiązania Synka do Mamusi i fakt, że Mężczyzna nie potrafi Żony ‚postawić’ na stanowisku naj….kobiety – to na szczęście znam tylko z obserwacji, nie z autopsji 🙂 – – uffff 🙂
    – kwestia traktowania Synowej przez Teściową, jako tą co nieodpowiednio potrafi zadbać o Synka i fakt, że nie ma pojęcia dlaczego Jej najwspanialszy Syn wybrał akurat ‚ją’, a przecież mógł mieć każdą – znam z autopsji 🙂

    Z dwojga ‚złego’ cieszę się, że druga opcja jest mi dobrze znana, a nie pierwsza 🙂

  2. Niestety sytuację znam z autopsji bardzo dobrze… Mimo 11 lat stażu małżeńskiego moja teściowa po dziś dzień podczas każdej uroczystości rodzinnej musi skomentować fakt, „że też jej syn się z taką ożenił”, albo wyzywa mnie od złodziejek, bo cytuję: „jej syna ukradłam”. Odkąd pojawiły się dzieci dodatkowo na każdym kroku próbuje mi udowodnić że jestem beznadziejną matką…
    Przez wiele lat bardzo mnie to bolało…Jednak nauczyłam się po prostu nie zwracać na nią uwagi…a wszystko to zasługa mojego męża, który jasno pokazuje kto jest dla niego najważniejszy i interweniuje na tyle szybko, że ja już nie muszę. Dziękuję Bogu za takiego męża.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *