Czy Zespół Aspergera można wyleczyć?

Czy Zespół Aspergera można wyleczyć?

Tytułowe pytanie pojawia się zawsze ze strony rodziców, którzy zdecydują się pokonać swój opór przed diagnozą (wart osobnego artykułu) i na jej drodze uzyskają potwierdzenie, że zamiatane dotychczas pod dywan świadomości obawy jednak były słuszne. Dziecko ma Zespół Aspergera.

Czy to można wyleczyć? Nie, bo to nie jest choroba. Jest to specyfika człowieka, która przejawia się w nietypowym spostrzeganiu rzeczywistości (zwłaszcza społecznej), myśleniu o niej, odczuwaniu i wyrażaniu emocji, komunikowaniu, budowaniu relacji społecznych. Zespół Aspergera się jednak leczy, czy może lepiej- terapeutyzuje, żeby wspomniane obszary nietypowego działania pacjenta “uzwyczajnić”, nauczyć go rozumieć o co chodzi osobom neurotypowym. To jest trochę jak nauka języka obcego. Lubię mówić rodzicom, że uczymy ich dziecko języka polskiego. Na początku reagują lekkim zdziwieniem ale po chwili zaczynają kiwać głowami, gdy tłumaczę, że chodzi o naukę tego, co język mówi nie wprost. O czytaniu podtekstów, znaczeń ukrytych pomiędzy wierszami czy po prostu rozumieniu powiedzeń i porzekadeł, których używa się w potocznym języku. Osoba z Zespołem Aspergera może się tego nauczyć, choć jest to trochę “naokoło”. Mówiąc o umyśle ZA używam porównania, że coś tam nie jest ze sobą połączone ale dzięki intelektowi można stworzyć objazdy, które pomogą w nauczeniu się tego, co neurotypowym przychodzi tak po prostu.

Najczęściej wysoki intelekt osoby z ZA jest tu naszym głównym sprzymierzeńcem. Potrzebna jest jednak samoświadomość. Tu pojawia się pytanie, jak i kiedy wytłumaczyć dziecku, że ma Zespół. Rodzice często ten fakt ukrywają bardzo długo. Jest to zapewne lepsze, niż rozmawianie o Zespole na głos przy dziecku ze specjalistą na przykład, podczas gdy jeszcze nie odbyła się rozmowa z samym zainteresowanym na ten temat. Niestety spotykam się z opowieściami o psychologach i psychiatrach, którzy w ten właśnie sposób się zachowują. Uważam, że jest to błąd.

Mama jednego z moich pacjentów opowiadała, że jej syn zapytał ją kiedyś w samochodzie dlaczego chodzi do psychologa. Miał wtedy 8 lat. Pani wykorzystała te sytuację, żeby powiedzieć mu o Zespole. Zrobiła to w sposób bardzo dojrzały, bez lęku. Owoc tej rozmowy był fantastyczny. Kilka miesięcy później, podczas zajęć w klasie dzieci żaliły się, że Wychowawczyni nie zawsze traktuje je sprawiedliwie i że Bartkowi wolno więcej. Chłopiec po tych słowach wstał i powiedział: “Ja bardzo przepraszam ale ja mam Zespół, nie pamiętam teraz jaki i ja przez to się tak zachowuję”. To jest dla mnie piękny przykład tego, jak wielkim skarbem jest samoświadomość w terapii. Jeżeli wiem, że rodzice przeprowadzili już z moim pacjentem rozmowę o ZA (a uważam, że to jest zawsze ich przywilej i obowiązek), jest to dla mnie ogromne ułatwienie w terapii. Mogę wtedy otwarcie rozmawiać z małym pacjentem o tym dlaczego robimy pewne ćwiczeniu, podejmujemy pewne tematy i kolejny raz powtarzam mu to samo. O dziwo- dzieci z ZA takiej właśnie szczerości i otwartości oczekują. Ostatnio mój 9 letni pacjent podziękował mi za to, że wytłumaczyłem mu dlaczego dostał kolejną uwagę w szkole: “teraz ja już to rozumiem, bo Pan mi to wytłumaczył, dziękuję.” Pamiętam, że to była też jedna z pierwszych rzeczy, które powiedział mi Antek Bohdanowicz (pomysłodawca jasperger.pl) , kiedy podpytywałem go jak rozmawiać z dziećmi ZA: “my potrzebujemy, żeby nam szczerze powiedzieć o co chodzi”.

Zatem intelekt i samoświadomość.

Kolejny ważny czynnik to ŻYCZLIWI I CIERPLIWI ludzie wokół. Jeśli chodzi o dzieci ZA, każde ich zachowanie ma za sobą jakąś “logikę”. Nie uda się tego zachowania skutecznie skorygować czy zmienić, jeśli nie odnajdziemy tej logiki. To z kolei się nie uda, jeśli podchodzimy do dziecka z jakimkolwiek założeniem apriori. Jest to bardzo częsty błąd popełniany niestety przez nauczycieli, którzy zakładają, że wiedzą, że rozumieją. “On jest bezczelny.” “On robi mi to na złość”, itd. To jest błąd! Tak nie jest. Pamiętam jak kiedyś wychowawczyni złościła się na takiego właśnie “bezczelnego” pierwszoklasistę, który nigdy nie siadał z dziećmi w kole, tylko zawsze ładował się do środka. Podczas spotkania zespołu uczącego ktoś zasugerował chyba nawet żartem, że może on tak rozumie polecenie “usiądź W KOLE”. Żart okazał się wcale nie śmieszny, kiedy okazało się, że na polecenie “siadamy dookoła, dziecko obok dziecka” ten “bezczel” usiadł jak trzeba. Nauczycielce było głupio. Zatem założenia, że rozumiemy wyrzucamy do kosza.

Mój dorosły kolega z ZA z kolei skarży się na to, że jak rozmawia kilka osób, to on nie wie kiedy się odezwać i czasami inni zarzucają mu, że im przerywa i przeszkadza. Sam tego doświadczam, kiedy się z nim spotykam. Musiałem przełamać opór w sobie, żeby zacząć mu mówić na bieżąco co się dzieje i jak ja rozumiem i odczuwam jego wypowiedzi i zachowania. Okazało się, że o dziwo, on się na mnie nie obraża, tylko jest mi wdzięczny. Potrzeba było niewielkich podpowiedzi- na przykład, żeby nie mówił zawsze każdego szczegółu, choćby ceny swojego biletu miesięcznego co do grosza, kiedy tylko chce zaznaczyć, że jest ona znacząco niższa od regularnej ceny. Zauważyłem jednak, że naturalnym moim odruchem było robienie porozumiewawczych min do innych uczestników konwersacji za jego plecami. To nie fair. On również potrzebuje mojej szczerości.

Podsumowując: Zespołu Aspergera się nie leczy i nie wylecza. Warto go jednak terapeutyzować- to znaczy usprawniać te obszary, które utrudniają funkcjonowanie w relacjach społecznych, w sferze poznawczej i emocjonalnej.

Znam wiele osób dorosłych z ZA. Kiedyś napiszę o nich osobny tekst. Dziś chcę tylko w ramach zachęty i dodania otuchy powiedzieć, że u tych, których rodzice odważnie wzięli temat “na klatę” widać jak wiele można zrobić dzięki intelektowi, samoświadomości i życzliwości otoczenia.

One thought on “Czy Zespół Aspergera można wyleczyć?

  1. Świetny tekst. Zgadzam się z każdym z Twoich twierdzeń . Otworzyłeś mi tez oczy na samoświadomość dziecka z ZA . Tak to ważna sprawa. I najważniejsze co wypływa z Twoich doświadczeń i przemyśleń i z czym się zgadzamy obydwoje to podmiotowe podejście do dziecka. Szacunek i poważanie. Poważne traktowanie to jest punkt wyjścia do terapii – terapeutyzowania jak to pięknie ująłeś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *