500+ czyli siła profesjonalistów.

kids-chess

Mam chwilę wolnego, bo na górze Młody ma szachy z Panem Marcinem. Poza tym jeszcze pływanie z indywidualnymi trenerami dla obojga, angol, plasta dla Młodej i tak 500+ poszło, a ten plus nie bez powodu, bo jeszcze trzeba prawie drugie tyle miesięcznie dodać. To jednak jest kasa, której nigdy nie szkoda.

Ale nie o tym, nie o pieniądzach i nie o polityce.

Ostatnio jedna Pani w gabinecie, podczas rozmowy o jej synu wyciągnęła koronny argument: „proszę Pana, ja też jestem psychologiem…” Proszę Pani, dla swojego dziecka jest pani matką. „Tylko” czy „aż” ale zawsze matką, a nie psychologiem. Nikt Panią nie podejrzewa o obiektywizm wobec własnego dziecka, nikt tego obiektywizmu nie oczekuje, wręcz przeciwnie bycie subiektywnie nieracjonalnym jest pani przywilejem, a może i zadaniem. Trudno jest być nauczycielem własnego dziecka, a co dopiero psychologiem?!

I tu wychodzi wyższość fachowców- dystans emocjonalny to wielka siła. Właśnie dlatego Pan Marcin teraz uczy szachów, a Pani Ania przyjedzie na angielski. Mimo, że jednego i drugiego uczę bądź uczyłem cudze dzieci. Ze swoimi mogę potem iść na rower, do parku, na lody czy do naszego ulubionego drążka w lesie, żeby się podciągać.