Lubię mieć czas na przedszkolny jadłospis.

jadłospis

Jest takie zaczarowane miejsce w przedszkolu, koło szatni, gdzie rano zatrzymuje się 90% dzieci z rodzicami. Ci ostatni prędziutko czytają co będzie podawane dzisiaj na stół. Wielu z nich czyta w takim tempie, że mogliby startować w castingu na lektora tej formułki z reklamy leków: „skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą…” Wiadomo, rano rodzice się spieszą. Spieszą się do pracy, na spotkanie z szefem, zespołem, dopracować prezentację, otworzyć sklep itp. Też kiedyś zacząłem rapować jadłospis moim dzieciom w zawrotnym tempie ale nagle przyszła myśl- STOP. To jest ważna rzecz. Dla nich to jest naprawdę ważna rzecz.

No tak ale moje terminy pracowe są nie mniej ważne. No właśnie- czy nie mniej? Właśnie myślę, że mniej. Tak zdecydowałem- najważniejsze jest to, co bezpośrednio wiąże się z rodziną, dziećmi. Od tego momentu nigdy nie spieszę się rano w przedszkolu. Czekam, aż przebiorą się w swoim tempie, nie poganiam zbytnio i nigdy nie mówię: „bo tatuś się spieszy”.

Oczywiście moi obecni i przyszli pracodawcy mogą mieć poważne wątpliwości ale… przecież to się da pogodzić. Wychodzimy z domu zawsze odpowiednio wcześnie, żeby mieć zapas czasu na te luksusy. Powiecie: „to niemożliwe.” Możliwe, tylko trzeba wcześniej wstać. Powiecie: „to dopiero niemożliwe!” Otóż możliwe, trzeba tylko wcześniej się położyć poprzedniego dnia. Takie to proste i nie chce być bardziej skomplikowane.

Znajomy mawia: „pośpiech poniża”. Myślę, że zwłaszcza ten poranny pośpiech poniża nas rodziców i odbiera nam to, co najważniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *