Szkolny błąd- czyli jak w dobrej wierze można dziecku spaprać początek.

mother-giving-kiss-goodbye-to-children

Zdarzyło Ci się wejść do nieznanej grupy spóźnionym? Już ruszyły pierwsze interakcje, już coś się zadziało, a Ty czujesz, że jesteś do tyłu. Na pewno każdy z nas ma takie doświadczenie i wie, jak trudno nadrobić ten stracony początek. Trudno jest to nadrobić dorosłemu człowiekowi. Mimo to jednak cały czas niektórzy rodzice wpadają na ten pomysł, żeby swoje dziecko, w imię ułatwienia adaptacji, posyłać na początku do przedszkola lub szkoły z opóźnieniem. Wchodzi taki malec godzinę, półtorej po czasie, dzieciaki już „ruszyły”, podobnie proces grupowy i ma mu być łatwiej!?!?!? Od początku na aucie na własne życzenie troskliwego rodzica.

Jak chcesz pomóc swojemu dziecku w adaptacji, to od pierwszego dnia przyprowadzaj je punktualnie.

A może tylko szukasz alibii, bo sam nie chcesz za wcześnie zwlec tyłka z łóżka?

Mój pięcioletni syn już wie…

baby-pic

31 sierpnia wieczorem mój syn powiedział, że marzy mu się, żeby rok szkolny trwał dwa miesiące, a wakacje dziesięć. To było jak deja vu. Ja też o tym marzyłem. Ale przecież on dopiero po raz trzeci „wchodzi w tryby”, to dopiero zerówka przedszkolna i niestety już to marzenie, i wspólna dla nas wszystkich frustracja.

Z drugiej strony znajomy bloger popełnił w sierpniu tekst, nad którym nie przestaję rozmyślać. Twierdzi w nim, że urlop, wakacje, powrót do pracy, praca to przede wszystkim stan umysłu. Uważa, że jesteśmy od lat uwarunkowani na pewien rodzaj doświadczenia i podążamy drogą iluzji, z której można zejść na własne życzenie, w dowolnej chwili ( Świadome złudzenie )

Jeśli tak jest, to co robić, żeby moje dzieci nie powieliły po mnie tego złudzenia, żeby nie poszły tą samą drogą? Jak żyć, żeby moje dzieci cały czas miały wakacje, nawet, jeśli będą chodzić do przedszkola, szkoły, a potem pracy? Jak żyć?