Nie róbmy z ojca drugiej matki.

Father-and-son-playing-001

Podczas rozmowy z rozwodzącą się matką, przez godzinę, usłyszałem tylko jedno zdanie na temat jej prawie-byłego-męża, które wyrażało zrozumienie, a nawet pewne współczucie. Kiedy rozmawialiśmy o tym, jak on spędza weekendy z dziećmi, wśród fali narzekań padło: „Ja go rozumiem, jemu jest trudno, on nie umie z nimi spędzać czasu, zawsze musi być ktoś, zawsze trzeba robić coś.”

Myślę, że rzeczywiście my mężczyźni jesteśmy przerażeni, jeśli mamy spędzić czas z dziećmi, a nie mamy treści do zagospodarowani tego czasu. Zawsze musi być jakieś działanie, jakiś cel, projekt do wykonania. Zawsze musi być wysoka jakość tego czasu. Tak to spostrzegamy, tacy jesteśmy.

Ciekawe jak spostrzegają to nasze dzieci? Czy dla nich też się liczy to, co robią z ojcem, czy bardziej to, że po prostu z nim są? Wielokrotnie podczas rozmów z dziećmi słyszę opowiadane z pasją sytuacje, kiedy tata zabrał do pracy, kiedy wsadził w fotelik i pojechał razem do klienta. Wydaje się, że dzieciom wystarczy sam czas spędzony z ojcem.

Choć z drugiej strony, nie ma co się wypierać naszej męskiej zadaniowości w działaniu. Nie ma co z ojce drugiej matki robić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *