Rodzice do dzieła, szkoła tego nie nauczy.

wpid-celebration1

Celebrowanie- umiejętność w dzisiejszych czasach coraz bardziej gubiona i zatracana. Często mówię o tym w mojej pracy wodzirejskiej, na początku wesela: „dziś celebrujemy, świętujemy, nie liczymy czasu ani pieniędzy. Jesteśmy ze sobą, żeby świętować WYDARZENIE”. Uczymy się przez to, że to życie jest dla nas, a nie my dla życia, a tymbardziej nie my dla pracy czy pieniędzy.

Za dwa dni koniec roku szkolnego. Jeśli Twoje dziecko jest w wieku szkolnym, to zastanów się czy naprawdę nie możesz wziąć na ten dzień wolnego z pracy i zapoczątkować „nowej świeckiej tradycji” w Twojej rodzinie. Może wspólny wypad do cukierni, może kręgle, konie, rowery? Sam pewnie wiesz, z czego Twoje dziecko będzie się cieszyło najbardziej. Chodzi o to, żeby poczuło, że świętujesz z nim zakończenie roku pracy, że to ważne także dla Ciebie, że to jest WYDARZENIE.

I jeszcze raz zachęcam- zamknij temat ocen. Świętuj z dzieckiem, a nie z jego świadectwem.

Prosty sposób, żeby nie wychować ofiary systemu i losu.

silence

Jesteśmy po Radzie Pedagogicznej klasyfikacyjnej- oceny wystawione i zatwierdzone. Dlatego proponuje wszystkim rodzicom ZAMKNĄĆ TEMAT ocen w tym roku szkolnym. Już nie wypominajmy naszym dzieciom, że jednej setnej zabrakło do czerwonego paska, że zachowanie za niskie, że same szóstki tylko dlaczego ta jedna piątka z techniki lub wf-u. Darujmy sobie też chwalenie się na imieninach teściowej tym, że średnia wyższa niż najwyższa w całym kosmosie.

Jeśli zamilkniemy w temacie ocen, to przede wszystkim zmusi to nas samych, żeby nauczyć się patrzeć na dzieci szerzej niż tylko jednowymiarowo- przez pryzmat wyników mierzonych cyferkami. Po drugi może uda nam się przełamać w ten sposób systemowe formatowanie młodego człowieka, który od najmłodszych lat przyzwyczaja się, że jest i będzie zawsze mierzony jakimiś cyframi. Sami niestety jesteśmy tym przesiąknięci- mierzymy siebie i innych ludzi wielkością comiesięcznego przelewu, a tabu, jakie roztacza się wokół tego tematu, jest tylko dowodem potwierdzającym, że ta cyfra rządzi naszym myśleniem.

A poza tym Wy, podobnie pewnie jak ja, pracowaliście i pracujecie dla ludzi, którzy mieli niższe średnie i mniej świadectw z paskiem niż my, a mimo to teraz są naszymi szefami.

KONIEC TEMATU OCEN.

Nie róbmy z ojca drugiej matki.

Father-and-son-playing-001

Podczas rozmowy z rozwodzącą się matką, przez godzinę, usłyszałem tylko jedno zdanie na temat jej prawie-byłego-męża, które wyrażało zrozumienie, a nawet pewne współczucie. Kiedy rozmawialiśmy o tym, jak on spędza weekendy z dziećmi, wśród fali narzekań padło: „Ja go rozumiem, jemu jest trudno, on nie umie z nimi spędzać czasu, zawsze musi być ktoś, zawsze trzeba robić coś.”

Myślę, że rzeczywiście my mężczyźni jesteśmy przerażeni, jeśli mamy spędzić czas z dziećmi, a nie mamy treści do zagospodarowani tego czasu. Zawsze musi być jakieś działanie, jakiś cel, projekt do wykonania. Zawsze musi być wysoka jakość tego czasu. Tak to spostrzegamy, tacy jesteśmy.

Ciekawe jak spostrzegają to nasze dzieci? Czy dla nich też się liczy to, co robią z ojcem, czy bardziej to, że po prostu z nim są? Wielokrotnie podczas rozmów z dziećmi słyszę opowiadane z pasją sytuacje, kiedy tata zabrał do pracy, kiedy wsadził w fotelik i pojechał razem do klienta. Wydaje się, że dzieciom wystarczy sam czas spędzony z ojcem.

Choć z drugiej strony, nie ma co się wypierać naszej męskiej zadaniowości w działaniu. Nie ma co z ojce drugiej matki robić.

Matki przewlekle chorych dzieci.

kobieta

Gdyby tak wszystkie matki przewlekle chorych dzieci wyrzuciły swoje poczucie winy na „psycho-śmietnik”… Tak, jak się wyrzuca niepotrzebny sprzęt, kartony po meblach, zepsute zabawki… Ale one pielęgnują w sobie to poczucie winy jak piękną, drogocenną roślinę. Tymczasem to jest chwast i jego miejsce jest na śmietniku. Dziś jest dziś. Już nigdy nie będzie wczoraj, a tymbardziej nie będzie już tej chwili, kiedy rzekomo coś zaniedbałaś, nie dopatrzyłaś, nie zrobiłaś badań itd.

Żyjemy dziś i idziemy w kierunku jutra.