Kup mu dobry rower!

rower

Rozmawiałem ostatnia z matką nastolatka. „Beznadziejnie jest, oceny bardzo słabe! Dwa zagrożenia, reszta mierne!” Poszerzam wywiad, pytam o zainteresowania- szukam problemu z elektroniką, jak zwykle. Ale nie: „Na siłownię chodzi trzy razy w tygodniu”. Słucham dalej: „Rower musi remontować co kilka miesięcy, bo tak jeździ, że co i rusz zajeździ”. Słucham dalej: „Zaraził się od kolegi pasją do strzelania sportowego, pojechał z głupia frant na zawody i wygrał z dorosłymi w kategorii open”. Słucham dalej: „Ale co robić, bo nie chce się uczyć i oceny takie słabe ma?”

Myślę sobie: kasę zbierać, dużo kasy. Na dobry karabin i rower solidny, żeby się nie rozwalał co chwilę. A może i na konsultacje z dobrym trenerem na siłowni, żeby nie zbłądził w „koksowym lesie”.

Ale co z tymi ocenami…?

Poszukiwacze pereł.

pearl

 

Ostatnio pracowałem z grupą dziesięciolatków, które rysowały swoje marzenia. Kilka osób przy stole wśród swoich marzeń narysowało szóstkę z matematyki. Niektórzy twierdzili, że wystarczy im chociaż jedna szóstka. W grupie była jedna dziewczynka, która narysowała swoje marzenie, także związane z matematyką- „chciałabym znać odpowiedzi na wszystkie pytania matematyczne”. To mnie zaintrygowało. Pomyślałem, że pewnie już ma szóstki z matematyki, więc o nich nie marzy. Okazało się, że ocen to dziecko wcale nie ma rewelacyjnych ale, jak powiedziała „chcę być architektem, dlatego potrzebuje znać się na matematyce”. To mnie urzekło. Uświadomiłem sobie, że właśnie na zamulonym dnie polskiego systemu szkolnictwa znalazłem perłę. Skąd się wzięła? Jak przetrwała do czwartej klasy szkoły podstawowej nie tracąc wizji, marzeń, pasji? Jej rodzice zapewne mieliby dużo do powiedzenia w tym temacie.

Świat bez zasad- APOKALIPSA.

desperados

„Teraz wszyscy wstają, więc jak chcesz, to możesz się położyć”- powiedziała mama do swojego dwuletniego dziecka podczas mszy. Innym razem widziałem Pana, który przekonywał własne dzieci, że nie muszą zdejmować butów jak wchodzą na plac zabaw, mimo, że znak informował inaczej. „Macie czyste buciki”- powtarzał (jak chwilę później wsiadali do jego Toyoty, okazało się, że buciki jednak nie są czyste i nie wolno nimi dotykać do siedzeń).

Rodzice boją się wymagać od dzieci. Rodzice chcą wszystko uzasadnić, dwulatkowi wszystko wytłumaczyć, żeby zrozumiał, żeby przyjął jako swoje. Rodzice dziś pytają swoje dzieci o wszystko. Znajoma nauczycielka mówi takim: „nie przechodzi się na czerwonym świetle i koniec, nie skacze się z dziesięciopiętrowego budynku i koniec, nie bije się innych dzieci…” „ALE Pani Elu…”

Jeśli zasady nie obowiązują, to nie obowiązują nikogo, a więc nie ma uczciwości w związku, nie ma narzekania jeśli ktoś Ci zeskanuje kartę i wyczyści konto lub jeśli rano Twój samochód stoi na cegłach albo jak w ogóle go nie znajdziesz. Jeśli w takim kierunku jedziemy, to ja wysiadam. Dlatego nie sięgnę po Desperadosa, choć mi smakował.