On nie wiedział, nikt mu nie powiedział…

creed

Chłopiec 10 letni opowiadał mi ostatnio, że ma wszystkie części Assassin’s Creed. Zapytałem go, czy to nie jest gra od osiemnastu lat. Odpowiedział z dziecięcą szczerością: „Proszę Pana, ja w to gram od kiedy miałem 6 lat, jestem przyzwyczajony, ja traktuje to, jako zwykłą grę dla dzieci”.

A dzień wcześniej, jak pobił do krwi kolegę, jego wychowawczyni nie mogła zrozumieć, dlaczego przyszedł jej to powiedzieć z uśmiechem, jakby się chwalił…

Jest taki kawał, jak dwóch mężczyzn jechało pociągiem w przedziale i jeden ciągle powtarzał „co to będzie w lipcu…” Za którymś razem ten drugi pyta: „co Pan z tym lipcem?” Na to on: „Co to będzie w lipcu, jak Panu już w lutym tak nogi śmierdzą?”

Co to będzie za pięć lat z tym Młodym graczem…

Wiem jedno, rodzice będą wtedy ogromnie zdziwieni, oni nie wiedzieli, nikt im nie powiedział…

3 thoughts on “On nie wiedział, nikt mu nie powiedział…

  1. Wreszcie mam trochę wolnego czasu, żeby skomentować Twój wpis. Nosiłam się z tym zamiarem od czasu, kiedy go przeczytałam. A jeszcze dziś zobaczyłam kolejny wpis, tym razem o zombiakach wyjadających mózgi.
    Zastanawia mnie fakt, że gry komputerowe stają się ostatnio coraz częściej chłopcem do bicia. W mediach co jakiś czas pojawia się reportaż o tym, że wywołują agresję. Czy aby na pewno? Zdania psychologów są podzielone, nadal nikt jeszcze w badaniach nie uzyskał potwierdzenia tej tezy.
    Gram od dziecka, takich ludzi jak ja znam dziesiątki albo i setki. Jesteśmy zwykłymi, spokojnymi ludźmi. Nie wypowiadam się w imieniu innych, ale kocham zwierzęta, pomagam im jak mogę i ich nie jem, żeby mniej traciło życie 🙂 Ludzi kocham trochę mniej niż zwierzęta, ale nikogo nie krzywdzę. Spotkałam się wręcz z opiniami, że jestem z tych „za dobrych”. Więc jak to właściwie jest z tą agresją?
    Nie twierdzę, że dzieci mogą i powinny grać we wszystko, co tylko zechcą. Temu służą właśnie ograniczenia wiekowe i po to wprowadzono system PEGI. Tak, jak istnieją filmy, sztuki teatralne, czy książki przeznaczone dla osób dorosłych, podobnie jest z grami. Więc wszystko w rękach rozsądnego rodzica i moim zdaniem kluczem nie jest zabranianie, ale rozmawianie, rozmawianie, rozmawianie. Bo przecież jeśli zabronimy, to i tak zagra u kolegi albo obejrzy gameplay w internecie. Moi rodzice wiedzieli zawsze w co gram, co oglądam i co czytam, dużo mi tłumaczyli – może w tym tkwi właśnie sekret tego, że wyrosłam na normalnego człowieka? 🙂
    W przypadku opisywanego przez Ciebie chłopca trudno stwierdzić, że to właśnie granie w AC jest przyczyną agresji, wiesz sam, że zwykle sytuacja jest dużo bardziej złożona i czynników może być wiele. Zapewne w tym przypadku gra przeznaczona dla dorosłych trafiła na podatny grunt.
    Ale jeszcze słowo o tej grze. Trochę tendencyjnie dobrałeś ilustrację wpisu, ponieważ bohaterowie gier z tej serii nie są jakimiś mrocznymi postaciami, to zabójcy w charakterystycznym białym kapturze. Gra przenosi nas zwykle do jakiejś historycznej epoki (np czasy wypraw krzyżowych albo rewolucja francuska) i umieszcza tam dwa stronnictwa, asasynów i templariuszy. Oprócz podążania za fabułą, celem naszego bohatera jest eliminowanie przeróżnych postaci – co jak wiadomo, w tamtych czasach było bardzo częste. Gra nie polega na krwawym mordobiciu, ale na umiejętnym skradaniu się, kryciu w cieniu, cierpliwym obserwowaniu stałych ścieżek strażników i atakowaniu w odpowiednim momencie tak, żeby jak najmniej osób nas zauważyło i usłyszało. Im mniej osób zabijemy – poza naszym głównym celem, tym lepiej. Mnie gry tego typu (skradanki) uczą cierpliwości, dobrej organizacji i planowania, bo w realnym życiu nie są to moje mocne strony. Nie wiem, w co innego gra opisywany przez Ciebie chłopiec, ale nie sądzę, żeby akurat ta gra wywołała u niego wybuchy agresji.
    Polecam blog mojej znajomej „Zgrana rodzina”, ma on przybliżać tematykę gier właśnie rodzicom.
    http://zgranarodzina.edu.pl/

  2. Zapomniałam jeszcze napisać o tym, że z mojego 13-letniego doświadczenia w nauczaniu angielskiego wynika, że gry robią jednak znacznie więcej dobrego niż złego. Grający uczniowie mają znacznie, znacznie większy zasób angielskich słów niż ich niegrający rówieśnicy, mają także większą lekkość i płynność w komunikacji po angielsku. W końcu granie angażuje obie półkule naszego mózgu, dostarcza nam emocji, co sprawia, że angielski wchodzi nam jakoś tak przyjemnie i bezboleśnie.
    Są też świetne gry już bardziej nastawione na edukację, np seria Scribblenauts, którą poleciłam już wielu moim uczniom. Bohater tych gier posiada magiczny notesik – wszystko, co w nim zapisze, urzeczywistnia się. Na szczęście gra nie posiada wersji polskiej, więc aby naszemu bohaterowi wyczarować coś, co pomoże mu wykonać zadanie, trzeba wpisać to słowo poprawnie po angielsku do rzeczonego notesiku 🙂 Sama nauczyłam się z tej gry różnych dziwnych wyrazów.
    Niedawno też kupiłam sobie za całego dolara (!) grę Influent, która w interaktywny sposób uczy nas słownictwa. W kilka godzin wchłonęłam 450 francuskich słówek – wprawdzie jedynie biernie, ale zawsze coś. Już zakupiłam sobie wersję z portugalskim.
    Poza angielskim gry uczą dziesiątek innych rzeczy. Na przykład w Papers, please wcielamy się w urzędnika straży granicznej w nieistniejącym komunistycznym państwie. Naszym zadaniem jest kontrola dokumentów przekraczających granicę – a liczba regulacji i potrzebnych dodatkowych zaświadczeń rośnie z każdym dniem. Jeśli popełniamy błędy, mniej zarabiamy i nasza rodzina nie ma na rachunki i jedzenie. Pojawia się też ruch oporu, możemy im zacząć pomagać, ale grozi to pobytem w łagrze. Decyzja należy tylko do gracza.
    Niedawno grałam w Valiant Hearts, piękną, smutną i przejmującą przygodówkę tocząca się podczas pierwszej wojny światowej. Głośno też było kilka miesięcy temu o polskiej This War of Mine, w której jesteśmy cywilem podczas wyimaginowanego konfliktu zbrojnego. Musimy troszczyć się o siebie i swoich bliskich, podejmować trudne decyzje, zdobywać leki, jedzenie, szabrować itd.
    Może nie uwierzysz, ale są też gry uświadamiające graczowi między wierszami jak straszna i bezsensowna jest przemoc. Ale to już temat na dłuższą rozmowę. Dziś wolne, pora w coś zagrać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *