Oczami dziecka.

laptok

Jedna firma od czekoladek rozpoczęła kampanie reklamową pod hasłem: „Zobacz święta oczami dziecka”. Wczoraj rozmawiałem z dziesięciolatkiem, którego rodzice się rozwodzą. Mówi tak: „To dziwne, bo teraz każde spotkanie z tatą jest super. Raz mnie zabrał do kina, raz do cyrku, na kręgle, zawsze coś. Z drugiej strony mama kupiła mi wreszcie wymarzonego laptopa, a na święta obiecała nowy telefon”. Czyli dzieciak ma wszystko o czym inne marzą i ten głęboki smutek w oczach, który mówi: „pieprzne tego laptopa, ten cyrk, kino i telefon, żeby tylko rodzice się ogarnęli”. Zobacz rozwód oczami dziecka!

STOP! Przymknij się, poczekaj, posłuchaj.

cucumber

Mojemu 8 letniemu rozmówcy dałem ostatnio do ułożenia układankę tematyczną, która przedstawiała pojazd podobny do tego na zdjęciu. Poradził sobie z zadaniem, więc nastąpiła tradycyjna seria pytań ukierunkowanych na zwiększanie kontaktu dziecka z rzeczywistością (bo z tym słabuje). Po kilku łatwych pytaniach zadałem takie: „dobrze, a jak myślisz, jaki jest człowiek, który dzisiaj jeździłby takim ponad trzydziestoletnim samochodem?” Młody bez chwili namysłu odpowiedział: „biedak”. Przy czym zrobił to z takim lekceważeniem, z jakim podstawia na przerwach nogę dzieciom biegającym po szkolnym korytarzu. Już poczułem rozczarowanie, smak porażki, już miałem rozpocząć kazanie ale na szczęście jakoś się na chwilę przyciąłem. A Młody dodał: „albo nie, on jest szczęśliwy, bo ma pięniądze na wszystkie inne rzeczy, które lubi”. A powiedział to uczeń szkoły, w której bardzo ważne jest jakim SUVem rodzice przyjeżdzają po dziecko.

Cieszę się, że mnie zatkało, że nie od razu zaripostowałem. Warto dać sobie i rozmówcy taką sekundę. Niestety przyzwyczajeni jesteśmy do rozmawiania jak w dynamicznym radiu, gdzie ćwierć sekundy ciszy oznacza porażkę, błąd w sztuce. Podobnie w rozmowie- jeśli nie odpowiesz natychmiast to znaczy, że Cię zatkało, a więc przegrywasz. Gramy zazwyczaj szybką piłką, ripostujemy jak w ping pongu. A szkoda, czasami bardzo szkoda. Pewnie pierwszym kłamstwem jest to, że w ogóle gramy…

Między wierszami.

lemko_2

Jak wróciłem z ultrabiegu, mój syn (5 lat) powiedział: Tata, jak będę duży, to będę jeździł z Tobą na wesela, a potem będziemy jeździć w góry i będziemy biegać. Duma ogarnęła moje męskie serce i pomyślałem, że udało mi się zarazić młodego pasją. Ale niedługo potem przyszła ta podstępnie-podejrzliwie-psycho-analizująca myśl: a może on po prostu chce mi powiedzieć, że brakuje mu czasu spędzanego ze mną? I męczy ta myśl.

A Ciebie co męczy?