Kto tak naprawdę ma problem?

buzka

Początek września- w przedszkolach PŁACZ!!! w szkolnych zerówkach podobnie. W szatniach sceny jak na Titanicu, ludzie padają sobie w ramiona, ściskają się, płaczą, błogosławią kto wierzący itd. I tak jeszcze do końca tego tygodnia.

Pamiętam jak po raz pierwszy rozmawiałem z jedną matką o trudnościach jej córki w pozostawaniu w przedszkolu i ta rozmowa zamieniła się w sesję terapeutyczną tej Pani, bo zaczęła opowiadać o swoich doświadczeniach z dzieciństwa, o tym jak projektuje je na córkę, o tym jak teraz idzie do pracy i płacze jeszcze na przystanku.

Widzę nie raz jak dziecko natychmiast po pożegnaniu rodzica wchodzi w zabawę czy w zajęcia grupy i jakby zapominało o sprawie, natomiast rodzic czai się wkoło ogrodzenia, albo nawiguje do najbliższego psychologa, żeby skonsultować problem separacyjny dziecka. ALE CZY DZIECKA?!

Na pewno jest to dla dzieci trudny moment- pierwsze rozstanie z rodzicami, nowa grupa itd. Ale dzieci myślą „metr na sekunde”. Sprawny nauczyciel załatwia sprawę w kilka sekund- a tacy właśnie nauczyciele nas otaczają (o dziwo jeszcze nie poszli pracować do marketu).

Co zatem robić? W mojej szkole krąży opowieść o koleżance, która ciągnęła codziennie swojego syna do zerówki- dosłownie ciągnęła. On ryczał w niebogłosy, ta trudna dla nauczycielki sytuacja przedłużała się ponad standardowe dwa tygodnie, aż nagle… do akcji włączył się ojciec. Zaczął odprowadzać małego i ryki się skończyły natychmiast. Znowu „chirurgia emocjonalna wygrała z interną”.

Skoro mężczyzna jest istotą „emocjonalnie upośledzoną” (przynajmniej z punktu widzenia kobiet), to warto to wykorzystać w takich sytuacjach.

One thought on “Kto tak naprawdę ma problem?

  1. Wyjeżdżamy na kolonię (dzieci 5+), mama najmniejszego uczestnika pyta: – a czy pani (wychowawca kolonijny) rozpozna, kiedy on będzie tęsknił i mam po niego przyjechać? Mam oczywiście płacze przy odjeździe pociechy.
    Dziecko nie wykazuje przez całą kolonię objawów tęskniacza. Mama przyjeżdża w odiwedziny i okazuje wszystkie objawy (sceny z Titanika :). Dziecko nie daje się zwariować nadal funkcjonuje bez problemowo 🙂
    Kocham spokojne, zrównoważone dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *