Na półmetku wakacji.

fishing

Mój przyjaciel, który swego czasu doświadczył depresji na własnej skórze mawia: „Mężczyzna musi mieć czas dla siebie. Najlepiej cztery godziny w tygodniu. Wędka… i reset. I zobaczysz co Ci mózg wyrzuci”. Chodzi oczywiście o czas tylko dla siebie i z samym sobą. Ostatnio od innego przyjaciela dostałem książkę „Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia”. To był już drugi głos w temacie. A wyznaję zasadę- „jeśli Ci jeden mówi, żeś osioł, to się nie przejmuj. Jak dwóch, to się zastanów. Ale jak trzech, to kupuj siodło.” Po czerwcowym przedawkowaniu pracy sam musiałem sobie powiedzieć dość. Ale nie od razu, bo przecież wakacje są tylko raz w roku i trzeba je wykorzystać na maksa. Dlatego już w połowie lipca zdążyłem być w górach, nad morzem i znowu w górach. Wtedy poczułem, że nie o to chodzi, bo urlopem też można się „zajechać”.

Dlatego w ostatnim tygodniu znalazłem sklep wędkarski i KUPIŁEM WĘDKĘ. Tylko jeszcze, żeby znaleźć czas… głupoty gadam- żeby dać sobie czas, aby z nią posiedzieć.

Mężczyzna rzeczywiście potrzebuje czasu na jałowym biegu. Kobieta chyba nie…