A może z tym ojcostwem to ściema?

gum

Przebiegałem dzisiaj rano koło GUM, dawna Akademia Medyczna Gdańsk  i przypomniała mi się pewna anegdota, powtarzana na rodzinnych imprezach w kategorii „żarty z życia wzięte”. Kiedyś mój dziadek pracował na wymienionej uczelni jako konserwator i pewnego razu zapytał swojego syna: „Tadziu, chodzę po tej uczelni, widzę tam tylu studentów, ale Ciebie jeszcze nigdy tam nie spotkałem?” Żart polega na tym, że Tadziu już od kilku lat owszem studiował ale na Politechnice.

Żart żartem ale ja i myślę, że wielu z nas, właśnie na takich korzeniach buduje to nasze ojcostwo. Ojcostwo, o które ostatnio tyle hałasu (podkręcanego także przeze mnie). A może to kolejna ściema naszych czasów, może kiedyś było dobrze? Być może taki stereotypowy, nieobecny, zajęty innymi- ważnymi sprawami ojciec to postać, której tak naprawdę potrzebujemy? Ostatnio zżymaliśmy się na męża koleżanki, który miał odebrać dzieci ze szkoły ale okazało się, że nie wie z której- a może właśnie o to chodzi.

Faktem jest, że statystycznie rzecz biorąc troską o ojcostwo cały czas bardziej wykazują się kobiety.

Skubany pamięta…

giewont

– A niech mnie gęś kopnie, tata, znowu nie pamiętam jak się nazywa ta góra, na którą będziemy się wspinać.

Może i zapomina raz po raz jak nazywa się góra ale dobrze pamięta, że rok temu obiecałem- „to będzie nasza kolejna góra, na którą wejdziemy”. Już trzecie wakacje z rzędu zdobywamy jakąś górę. W ten sposób podtrzymujemy naszą małą tradycję męskich wyjazdów. Jest wydarzenie- wyjazd syna z ojcem. Wyzwanie. Jest ciężko, bo mama została w domu i tata musi wreszcie ogarnąć wszystko- ubranie, jedzenie, itd. Jest także łatwo, bo obracamy się w obszarze, który tata bardzo lubi- wędrówki górskie.

Ale nadal ogromnym wyzwaniem pozostaje codzienność, żeby się nie ograniczać do eventu.