Tempus fugit.

agatka

Rozmawiałem ostatnio z „Panem Agatką” czyli człowiekiem, który dba o bezpieczne przechodzenie dzieci przez jezdnię w drodze do szkoły. Mówi, że ludzie strasznie się spieszą. Często musi brać na klatę negatywne emocje pędzących do pracy tatusiów, żeby zapewnić dzieciakom bezpieczeństwo na jezdni. Czasami upomina dzieci, żeby zsiadały z roweru na przejściu dla pieszych, ale okazuje się, że nie trzyma „wspólnej linii” z rodzicami, którzy poganiają własne dzieci i mówią im „jedź, nie zsiadaj!” Stwierdziliśmy, że najlepiej byłoby gdyby Pan Agatka miał taką dużą trampolinę, na którą mógłby łapać dzieci wyrzucane z samochodów, tak żeby rodzice nie musieli się zatrzymywać, tylko delikatnie zwalniali. Rodzice zrzucają dzieci do szkoły jak samochód do mechanika- choć nie do końca, bo samochodem u mechanika bardziej się interesują- zwłaszcza panowie ojcowie (ostatnio mąż znajomej miał odebrać dziecko ze szkoły, ale nie wiedział z jakiej).

Powracam z pytaniem: jakiego człowieka chcesz wychować? Jeśli od rana gonisz, jesteś zawsze spóźniony, zawsze pracujesz, nie możesz przestać zarabiać- to jakiego człowieka zobaczysz w swoim dziecku za trzydzieści lat? Łudzisz się, że Twoje dziecko wyrośnie na człowieka spokojnego, wolnego od nerwicy, zadowolonego z siebie?

Na warsztatach dla rodziców w ostatni weekend rozmawialiśmy między innymi o tym, jak zmieniłby się obraz naszego rodzicielstwa, gdybyśmy wstawali 20 minut wcześniej każdego dnia- o ile bardziej bylibyśmy spokojni, wyluzowani itd. Byłoby zdecydowanie mniej wybuchów naszej złości na Pana Agatkę, korek w drodze do pracy i dziecko, które próbuje zawiązać buty. No tak, ale to wymagałoby chyba wcześniejszego kładzenia się spać- a to przecież zbyt proste rozwiązanie.

Rywalizacja biegowa!

compete

Kolega mawia: „nawet jeśli między facetami nie ma rywalizacji, to… jest rywalizacja.” Tym razem jawnie- Szymon rzucił wyzwanie: kto nabiega najwięcej kmów w czerwcu. Jest oczywiście nagroda dla zwycięzcy- każdy przegrany kupuje mu jeden żel Vitargo. Symbolicznie- to będzie 8,99 pln na głowę, ale wiadomo, że tu nie chodzi o pieniądze. A więc o co chodzi? Dlaczego z normalnie biegających, trenujących pod swoje cele kolesi zamienimy się w półgłówków, którzy będą co kilka minut zerkać na endo i sprawdzać czy drugi szura, ile, i modlić się w duchu, żeby już skończył? Dlaczego będziemy biegać aż do granicy kontuzji? Dlaczego dzisiaj, zamiast spać w niedzielny poranek zerwałem się o 5.30 i uszurałem półmaraton? Nie wiem. Ale wiem, że to siedzi głęboko we mnie, że jestem w tym spójny. Wiem, że ta rywalizacji i tak cały czas była, a teraz po prostu stała się jawna.

Jak ktoś nie ma alergii na temat biegania, to można nas śledzić pod linkiem:

Rywalizacja bycojcem.pl

The winner takes it all- zanosi się na niezły zapas Vitargo dla zwycięzcy 🙂