Tempus fugit.

agatka

Rozmawiałem ostatnio z „Panem Agatką” czyli człowiekiem, który dba o bezpieczne przechodzenie dzieci przez jezdnię w drodze do szkoły. Mówi, że ludzie strasznie się spieszą. Często musi brać na klatę negatywne emocje pędzących do pracy tatusiów, żeby zapewnić dzieciakom bezpieczeństwo na jezdni. Czasami upomina dzieci, żeby zsiadały z roweru na przejściu dla pieszych, ale okazuje się, że nie trzyma „wspólnej linii” z rodzicami, którzy poganiają własne dzieci i mówią im „jedź, nie zsiadaj!” Stwierdziliśmy, że najlepiej byłoby gdyby Pan Agatka miał taką dużą trampolinę, na którą mógłby łapać dzieci wyrzucane z samochodów, tak żeby rodzice nie musieli się zatrzymywać, tylko delikatnie zwalniali. Rodzice zrzucają dzieci do szkoły jak samochód do mechanika- choć nie do końca, bo samochodem u mechanika bardziej się interesują- zwłaszcza panowie ojcowie (ostatnio mąż znajomej miał odebrać dziecko ze szkoły, ale nie wiedział z jakiej).

Powracam z pytaniem: jakiego człowieka chcesz wychować? Jeśli od rana gonisz, jesteś zawsze spóźniony, zawsze pracujesz, nie możesz przestać zarabiać- to jakiego człowieka zobaczysz w swoim dziecku za trzydzieści lat? Łudzisz się, że Twoje dziecko wyrośnie na człowieka spokojnego, wolnego od nerwicy, zadowolonego z siebie?

Na warsztatach dla rodziców w ostatni weekend rozmawialiśmy między innymi o tym, jak zmieniłby się obraz naszego rodzicielstwa, gdybyśmy wstawali 20 minut wcześniej każdego dnia- o ile bardziej bylibyśmy spokojni, wyluzowani itd. Byłoby zdecydowanie mniej wybuchów naszej złości na Pana Agatkę, korek w drodze do pracy i dziecko, które próbuje zawiązać buty. No tak, ale to wymagałoby chyba wcześniejszego kładzenia się spać- a to przecież zbyt proste rozwiązanie.

One thought on “Tempus fugit.

  1. Z tym wstawaniem jest rzeczywiście tak, jak napisałeś. To wymagałoby wcześniejszego położenia się spać.

    Ja jestem trochę przerażony pędem życia. Zastanawiam się, czy rzeczywiście to tak musi być? I raczej bliżej mi do odpowiedzi, że absolutnie nie, że to jest tak naprawdę nasz wybór. Tylko trzeba go dokonać i pójść w jego kierunku.

    Pytanie z ostatniego wyjazdu (trochę rekolekcyjny):
    Jakie dziecko chcesz mieć (czy też jakie chciałbyś, aby Twoje dziecko się stało/było): szczęśliwe czy bogate?
    (pasuje mi trochę do tej notki)
    pozdr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *