Czasy ostateczne.

Low-battery

Rozmawiałem ostatnio z przyjacielem przez telefon i jak to w smartfonie- miałem już końcówkę baterii. „W każdej chwili może nas rozłączyć Maciek, jak by co”- zaledwie to powiedziałem, uświadomiłem sobie, że tak właśnie jest w życiu. Życie jest jak taka rozmowa na mrugającej baterii- może uda się całkiem długo jeszcze, a może już za chwilę telefon zgaśnie. Dlatego to, co jest ważne, trzeba powiedzieć od razu.

Pewnie, podobnie jak ja, wiesz dobrze co chcesz zrobić, co chcesz zmienić, ale jeszcze nie dziś. Zaczniesz spędzać czas z dzieckiem, ale jeszcze tylko skończysz ważny projekt. Zaczniesz żyć swoją pasją, ale jeszcze tylko spłacisz kredyt. Zaczniesz zdrowo się odżywiać, ale jeszcze tylko musisz inaczej poukładać swój dzień. I tak mija czas, a bateryjka mruga.

Miłego dnia- dzisiejszego, przeżytego na sto procent, w tym, co naprawdę ważne.

5 kilometrów z Synem czyli jak spełniać sobie marzenia.

na_rowerze

Nauczyłem Młodego jeździć na dwóch kołach na rowerze. Właściwie byłem przy nim, jak się nauczył, a zupełnie precyzyjnie- byłem za nim. Wystarczył rower, kij od szczotki i pięć kilometrów pokonane razem. Dokładnie na piątym kilometrze zaczął jechać sam. Pewnie jeszcze ważne było to, że mógł widzieć od zawsze jak ja jeżdżę, w zeszłym sezonie zrobiliśmy trzysta kilometrów razem na holu, a w nagrodę za to, że się nauczy miał obiecany własny licznik rowerowy- czyli krótko mówiąc motywacja była solidnie zbudowana.

Tytułowe być ojcem– chyba właśnie to znaczy. Kiedyś za młodu śpiewaliśmy ze znajomymi taką piosenkę: bardziej być, mniej mieć, mniej mówić, być bliżej siebie, odnaleźć ludzi.  Wiadomo, że aby mieć dziecko- wystarczy być dawcą, ale czego trzeba, żeby być ojcem? Odpowiedzi na to pytanie przynosi samo życie, trzeba tylko łapać takie okazje jak nauka jazdy na dwóch kołach.

Trzeba też wiedzieć czego się chce i robić to- czyli właśnie spełniać sobie marzenia. Kiedy pokonywaliśmy 8 kilometr usłyszałem: „tata, dlaczego mnie tak wolno trzymasz?” i wtedy się zaczęło. Wtedy zaczął się mój pierwszy trening biegowy z synem. Marzyłem o tym już od dawna, żeby móc łączyć biegową pasję z przebywaniem z dzieckiem. Przespałem możliwość biegania z wózkiem, więc musiałem czekać na rower. No i przyszła ta chwila, zaskoczyła mnie, nie miałem ani biegowych butów, ani ciuchów. Na dziesiątym kilometrze okazało się, że przestaję nadążać za moim marzeniem.

Ja dokładnie  pamiętam kto, kiedy i w jakich okolicznościach nauczył mnie jeździć na dwóch kołach, a Ty? Jeśli też, to znaczy, że to jest ważne. Pilnujmy się, żeby nie przegapić takich momentów.

 

Man on the Mission! (Part 3)

przy grobie Jezusa

 

Lekcja na dziś- nawet największy Man on the Mission musi kiedyś odpocząć chwilę w ciszy. Ale czy to jest możliwe? On znalazł sposób radykalny.