Nowy rok- nowy… ojciec!

zdj 001

Najskuteczniejszym narzędziem wychowania dzieci jesteś Ty sam. Bo „verba docent, exempla trahunt” czy inaczej „Twoje czyny skutecznie zagłuszają Twoje słowa” czy wreszcie „jaki ojciec , taki syn”. To, na co najbardziej zżymasz się u swojego dzieciaka, jest podpatrzone od Ciebie. Wyobraź sobie dzisiaj, że Twoje dziecko nie słyszy- ogłuchło. I co widzi? Może tylko na Ciebie patrzeć- i co widzi?

Sprawa jest ważna, dlatego proponuje zadziałać skutecznie. Zamiast mnożyć postanowienia Noworoczne, które tylko przysporzą frustracji około dwudziestego stycznia pomyśl kogo chcesz wychować, a dalej jakim rodzicem i człowiekiem w związku z tym Ty sam chcesz się stać. Zamknij potrzebną zmianę w jednym słowie i ono niech będzie jak mocne szyny, którymi pojedziesz ku konkretnym zmianom w roku 2014. Albo jak latarnia morska, w którą będziesz się wpatrywał. Albo jak dźwięk kamertonu, do którego będziesz się dostrajał przez najbliższe 365 dni.

Do tej pory już prawdopodobnie wiesz jakie jest Twoje SŁOWO na 2014? Zapisz je.

PS. Na temat pomysłu można poczytać więcej szukając w internecie: „one word resolution”

 

Father’s New Year’s Resolution.

You are the best tool of raising your children. That’s because your deeds speak louder than your words or like father like son if you prefer. If you complain on your child’s behavior- most probably it’s your own behavior by origin. Therefore it’s time to change.

Instead of making another resolution that will frustrate you still in January think of one word that summarizes the change you want to see in your child and in yourself. Let this one word only guide you through the coming 365 days of the year 2014.

You should already know by now what your WORD is. Write it down.

For more information search: “one word resolution”

2 thoughts on “Nowy rok- nowy… ojciec!

  1. Znalazłem te słowo 🙂 To ZWOLNIJ, ZATRZYMAJ SIĘ.
    Dlaczego? To jak ze zbyt szybką jazdą samochodem, gnamy na złamanie karku, wyprzedzamy wszystkich, a potem na pierwszych światłach spotykamy się ze wszystkimi. Zysk znikomy w stosunku do poniesionego ryzyka.
    Podobnie jest w mojej relacji z synami (bo najmłodsza córka jest poza rankingiem).
    Przykład, to poranna walka aby jak najszybciej wyjść z domu do przedszkola. Popędzam starszego aby szybko zjadł, aby szybko się ubrał, umył zęby. Denerwuje się z tego powodu. A ile zyskuję – 5 do 10 minut, co w moim przypadku nie robi dużej różnicy. Nerwy zepsute na cały dzień. Bez sensu.
    Postarałem się kilka razy lepiej to zaplanować, wstać wcześniej, dać czas synowi na obudzenie, zaakceptować to, że rano nie jest w stanie w 15 minut się do końca obudzić (sam tego nie umiem). I efekt był (jest) widoczny. Z domu wychodzimy na luzie, a w pracy jestem o 7.30 woben 7.20 wcześniej 🙂
    Te spowolnienie mam zamiar wprowadzić też w inne dziedziny mojego życia, bo pośpiech to masakra.
    Ciągle gdzieś się spieszę: w pracy, w domu, na rowerze (aby ta średnia prędkość była jak największa). Po co?:) ZATRZYMAJ się lub ZWOLNIJ i przeżyj życie:) To moje motto/słowo na ten Nowy Rok 🙂
    Pozdrawiam,
    DanielO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *