Mikołaj podróżuje i obdarowuje świętym spokojem!/ Santa gives some time off!

20131225_toys

W jednym z warszawskich przedszkoli Rada Rodziców podniosła raban, kiedy nauczycielka zaproponowała, żeby ich dzieciom kupić grę planszową w prezencie na święta. „Ale to bez sensu, bo przecież to my będziemy musieli z nimi grać!” No tak przecież chodzi o święty spokój! W takim razie proponuję następujący wzór na obliczenie stopy zwrotu pieniędzy zainwestowanych w zabawkę:

Cena zabawki dzielona przez cena za godzinę zabawy na najbliższej sali zabaw. Na przykład jeśli kupiłeś dziecku coś za 60pln, a w Twojej okolicy można zostawić dziecko na sali zabaw za 15pln/h to inwestycja dopiera zaczyna się zwracać jeśli zabawka pozwoli Ci „POZBYĆ SIĘ DZIECKA” na cztery godziny. Weź tu znajdź taką tanią zabawkę, w którą dziecko „zatopi się” aż na 240 minut!?!

Zmodyfikujmy zatem wzór. Kiedy jednak to Ty bawisz się razem z dzieckiem, w mianowniku mamy jeszcze jedną osobę. Inwestycja zaczyna się zatem zwracać dwa razy szybciej. Jest jeszcze jedna zmienna- również w mianowniku. To „zmienna zwrotu budowania relacji”- trudno ją dokładnie oszacować ale pomyśl jakie zabawki i zabawy Ty najbardziej pamiętasz z dzieciństwa. Może tak jak ja „Chińczyka”, którego przez dwie godziny nie mogliście skończyć z siostrą albo „Wojnę” w karty przy której oszukiwał Cię dziadek? Pamiętamy bardziej ludzi, relacje i emocje niż fanty. Ta zmienna jest tym wyższa, im wcześniej zaczynamy ją stosować. Co więcej zabawki, które zmuszają Ciebie do wspólnej zabawy z dzieckiem są często najtańsze. Może się zatem okazać, że taka inwestycja zaczyna na siebie pracować prawie natychmiast po rozpakowaniu prezentu.

Życzę Świąt budujących relację!

 

In one of  kindergartens in Warsaw parents protested when they heard that their children were to get a board game as a present. They said: “That’s a nonsense because we will have to play with them anyway”. So toys are to have some time off from the children.

We can then assume that money paid for a toy will pay back only if the child plays as long with it as it would play for the same amount of money in the nearest playroom. Ops!

But if you decide on a toy which makes you spend time with your child- then the money can start paying back very soon. Try to think about your own experience. What do you remember from your childhood? I bet you remember people and emotions more than things.

I wish you good relations for Christmas!

Matka ojca nie zastąpi. Mum cannot take the father’s part.

foto 1388

Byłem kiedyś z rodziną moich znajomych na Leskowcu koło Wadowic. Jest tam na szczycie taka uschnięta sosna, która przypomina drabinę. Trzyletni syn moich znajomych jak tylko zobaczył drzewo przyskoczył do niego i zaczął się wspinać. Natychmiast znaleźli się przy nim ojciec i matka. Tylko że: ojciec zaczął Młodego dopingować, żeby wchodził wyżej, a matka zaczęła krzyczeć, żeby natychmiast schodził bo coś sobie zrobi i w ogóle będzie źle. Ojciec swoje, matka swoje. Młody wszedł, ojciec go asekurował, matka się obraziła- koniec scenki. Żyli razem długo i szczęśliwie.

To napięcie w nas jest. I to jest naturalne. Święte prawo matki, żeby miała obawy, żeby drżała o bezpieczeństwo ale i święty obowiązek ojca, żeby wypychał Młodego z ciepłego i bezpiecznego gniazda. Jeśli tak jest, jeśli jest to napięcie między matką i ojcem- to jest bardzo dobrze, bo tak to właśnie działa. Wiedzą to dobrze Ci, którzy doświadczyli, a jeszcze lepiej Ci, którym tego zabrakło. Ci na przykład, którym matka starała się robić za nieobecnego z różnych przyczyn ojca wiedzą, że się nie da. Matka nie ma tego programu czy tej aplikacji. Niekompatybilna jest. Niestety ostatnio ojcowie często nie wypełniają swojego trudnego obowiązku z różnych przyczyn. Kobiety rządzą nami jak śpiewa artysta Disco Polo i najczęściej dobrze na tym wychodzimy. Ale w temacie naszej męskiej roli wobec dziecka powinniśmy robić swoje. Często za cenę świętego spokoju, za cenę swoich wątpliwości, a czasami nawet za największą cenę- że usłyszymy z jej ust a nie mówiłam!

W tym napięciu pomiędzy naszymi rolami jest jednak nasza harmonia. Kiedy gramy swoje partie- gramy jedną symfonie. Kiedy gramy tylko jedną linie melodyczną- utwór robi się ubogi.

 

I was once with my friends’ family on Leskowiec near Wadowice. There is an old tree on top of the hill reminding a ladder. Three year old son of my friends started climbing the tree at once. His mum and dad were at the same moment at the bottom of the tree but- the father was encouraging the young one to go higher while his mum was shouting that he must come down at once. And they lived happily ever after.

There is a tension like this between us and it’s natural. It’s mum’s right to be afraid, to take care, and it’s father’s duty to push the young one further. If it is so, if the tension exists- everything works well. Those who experienced it know good and those who didn’t know even better. If from any reason your father was absent and your mother tried her best to take his role- you know she wasn’t able. She just can’t. Unfortunately some fathers don’t fulfill their duties nowadays. Very often mothers rule the family- and very often it’s good for us. But as far as growing up the children is concerned we must play our different parts. Even for the price or our peace, sometimes even for the price that we’ll hear her saying haven’t I told it would finish like this!?

There is harmony in this tension. You must play different parts if you want to create a symphony- playing only one tune is not enough.

Ojciec jest jak Disco Polo! / The DISCO father!

disco-polo-2

Gdy zaczynałem biegać, to sapałem tak głośno, że mój kolega stwierdził „nie mogę ze Tobą trenować, bo gubię swój rytm oddychania”.

Jeżeli próbowałeś kiedykolwiek rozwinąć się w jakimś obszarze, to pewnie już wiesz jak ważna jest regularność. Regularne treningi sportowe, regularne ćwiczenia duchowe, regularne realizowanie diety, postanowień itd. Z drugiej strony hasła typu „biorę się za siebie” tak charakterystyczne dla nadchodzącego czasu przełomu roku- o ile nie są przekute na konkretne, rytmiczne zaangażowanie- owocują frustracją nawet już pod koniec stycznia.

Promuję hasło, że „budowanie relacji z dzieckiem mierzy się w minutach”. Dziś zachęcam do pomyślenia o swoim rytmie, a więc o regularności i powtarzalności. Czy masz w tygodniu takie określone minuty, które spędzasz z dzieckiem? Co i w jaki dzień, w jakich godzinach robisz z dzieckiem? Wozisz na treningi dwa razy w tygodniu? Idziesz z nim na basen zawsze w…? Czytasz kolejną stronę książki zawsze o…? Dajesz buziaka codziennie kiedy…? Mówisz „kocham Cię” zawsze kiedy…? Będzie rytm- będzie działanie. Jednocześnie po stronie dziecka będzie doświadczenie poukładania, pewności, przewidywalności, a więc bezpieczeństwa.

To jak z tańcem w Polsce- piękny i ambitny jest polski jazz ale dopiero jak zagrają Disco Polo to parkiet jest pełny. Prosta to muzyka, niektórzy ją wyśmiewają ale tańczy się do tego łatwo i przyjemnie, a przecież o to w amatorskim tańczeniu chodzi. Tak samo w budowaniu relacji- rzeczy łatwe, czasami banalne ale regularne, powtarzalne. Taka zwyczajność albo jak mówią w biznesie- lepiej małą łyżeczką ale często, a ja dodaje i rytmicznie.

 

When I started running I was breathing so luodly that my friend complained: „I cannot run with you cause I’m losing my breathing rhythm”.

If you ever tried to get a level higher in any area of your life you surely know how important regularity is. Regular trainings, spiritual excercises, following diet or New Year’s resolutions. On the contrary statements as “I’ll take a grip of myself” if not followed by any regular, precise acts lead to feeling of frustration very soon.

I promote a slogan that “building a relationship with your child is measured in minutes”. Today I encourage you to think about your rhythm therefore regularity. Do you have some defined minutes in a week when you spend time with your child? What is it and when? Do you take him/her to a training twice a week every…? Do you always go to a swimming pool together on…? Do you read another page in a book always at…? Do you kiss him/ her always when…? Do you say “I love you” always when…? If there is rhythm then there also is action. And from the child’s point of view there is feeling that things are repeatable and predictable and next comes feeling of security.

It’s like dancing. Jazz is nice but you need rhythmical, simple DISCO to dance. Maybe it’s not as ambitious but really good for dancing. Simple things which come repeatedly build a relationship.

Ogarnąć zachowanie Młodego- praktycznie.

stick and carrot-1

 

Ostatnio w gabinecie wysyp rodziców, którzy nie ogarniają zachowania. „Bo jemu się nic nie chce”, „bo jej na niczym nie zależy”.

Co może pomóc? Stary, dobry behawioryzm.

Uwaga! Najpierw rodzice potrzebują czasu, żeby ustalić czego oczekują od dziecka i jak będą to próbowali wypracować, żeby w fazie komunikacji z Młodym mówić już jednym, przemyślanym głosem. Stąd- najpierw faza koncepcyjna, dopiero potem wdrożenie (zwłaszcza, jeśli Młody łapie za słówka, lubi się targować, cwaniakuje itd.).

Jedna rzecz

Bierzemy na tapetę jedną rzecz, a czasami nawet jedno zachowanie, które chcemy ukształtować u dziecka. Dopóki ta jedna rzecz nie zostanie wypracowana- nie ruszamy nowych tematów. Wśród wielu powodów dla których warto tak robić jest mój ulubiony- jak już się uda, to Młody poczuje, że ma moc sprawczą, że może coś zmieniać. Odkryje poczucie wpływu na sytuację dzięki czemu kolejne tematy będą szły sprawniej.

Precyzyjny język

Trzeba być precyzyjnym, konkretnym. To musi być coś łatwo obserwowalnego i mierzalnego. Czasami nie wystarczy powiedzieć, że ma być porządek w pokoju. Zamiast tego dziecko potrzebuje usłyszeć- ubrania mają być poukładane w szafie (niektórzy nawet pojęcie „poukładane” będą musieli uszczegółowić, a nawet przećwiczyć), rzeczy z biurka uprzątnięte do szuflady, firanka równo zaciągnięta. Chodzi o przełożenie naszych oczekiwań na konkretne zachowania, dzięki czemu dziecko będzie zawsze wiedziało czy spełniło oczekiwanie. Dlatego między innymi potrzebna jest faza koncepcyjna- żeby zastanowić się co to znaczy: „być odpowiedzialnym za Twojego pieska”, „spełniać JAKIEŚ obowiązki domowe”, „dobrze się uczyć, bo Ty masz potencjał tylko Ci się nie chce” itd.

Konsekwentne nagradzanie lub nie.

Punkty, punkciki, plusiki, kropeczki kolorowe. Ogromna siła drzemie w tych różnych systemach punktowych. Oczywiście tu też trzeba się wcześniej zastanowić co i jak. Nie samymi plusikami żyje dziecko, więc rodzice muszą mieć arsenał mniejszych i większych ale zawsze atrakcyjnych dla niego nagród. Ważne, żeby nagroda była udzielania bezpośrednio po wystąpieniu zachowania bo dzieci myślą „metr na sekundę”. No i jeszcze, żeby była udzielana zawsze (przynajmniej na początku, bo potem trzeba będzie wycofywać wzmocnienie ale to wyższa szkoła jazdy). Na przykład- zawsze o godzinie 7.40 ojciec wchodzi do pokoju i sprawdza czy jest pościelone łóżko. Jeśli tak to na kartce przyczepionej do lodówki zapisuje plus. Jeżeli po całym tygodniu jest 7 plusów, to w sobotę… no właśnie i tu większa nagroda, którą sami musicie obmyślić (tak, żeby się nie przestrzelić, bo jak za pościelone łóżko będziecie chodzić do kina, to za odrabiane prac domowych będziecie kupować quady). Ważna jest KONSEKWENCJA i tu rola ojca- nie ma zachowania, nie ma nagrody (mamy oczywiście też są konsekwentne, ale częściej mają miękkie serce). Czasami to naprawdę boli- jeden Pan umówił się z dzieckiem, że jak nie coś tam, to nie pojadą na narty, a sam ten Pan kochał jeździć na nartach…

Nic tu nie napisałem o karach bo karą jest brak nagrody.

Że rodzice mają mówić jednym głosem nie muszę wspominać?! J Wspomnę w przyszłości.