500+ czyli siła profesjonalistów.

kids-chess

Mam chwilę wolnego, bo na górze Młody ma szachy z Panem Marcinem. Poza tym jeszcze pływanie z indywidualnymi trenerami dla obojga, angol, plasta dla Młodej i tak 500+ poszło, a ten plus nie bez powodu, bo jeszcze trzeba prawie drugie tyle miesięcznie dodać. To jednak jest kasa, której nigdy nie szkoda.

Ale nie o tym, nie o pieniądzach i nie o polityce.

Ostatnio jedna Pani w gabinecie, podczas rozmowy o jej synu wyciągnęła koronny argument: “proszę Pana, ja też jestem psychologiem…” Proszę Pani, dla swojego dziecka jest pani matką. “Tylko” czy “aż” ale zawsze matką, a nie psychologiem. Nikt Panią nie podejrzewa o obiektywizm wobec własnego dziecka, nikt tego obiektywizmu nie oczekuje, wręcz przeciwnie bycie subiektywnie nieracjonalnym jest pani przywilejem, a może i zadaniem. Trudno jest być nauczycielem własnego dziecka, a co dopiero psychologiem?!

I tu wychodzi wyższość fachowców- dystans emocjonalny to wielka siła. Właśnie dlatego Pan Marcin teraz uczy szachów, a Pani Ania przyjedzie na angielski. Mimo, że jednego i drugiego uczę bądź uczyłem cudze dzieci. Ze swoimi mogę potem iść na rower, do parku, na lody czy do naszego ulubionego drążka w lesie, żeby się podciągać.

 

Pośpiech, który zabija.

thanks-4183581-800x500_c

Przyjaciel opowiadał mi wczoraj o wolontariuszce, która przyleciała do Polski z Australii na 5 miesięcy, żeby uczyć młodzież angielskiego w jednym z warszawskich renomowanych gimnazjów. Młoda kobieta była głęboko poruszona faktem, że uczniowie wychodząc z ostatnich zajęć nie powiedzieli jej nawet “do widzenia”, nie mówiąc już o tym, żeby ktoś podziękował za te kilka miesięcy wspólnej pracy. Welcome to Poland Baby- chciałoby się powiedzieć. Witaj w kraju, gdzie wdzięczność jest równie egzotyczna, jak Twóje kangury i koale.

Nasi wygrali trzeci mecz, wreszcie zagrają czwarty na mistrzostwach- wychodzę z dzieciakami na miasto, żeby poświętować, a tu- “ku… dlaczego nie więcej, co to za gra, patałachy…” Jak byłem dwa lata temu w Belgii i ich czerwone diabły ojechały Rosje w fazie grupowej, to na ulicach Brukseli była fiesta godna Rio. Welcome to Poland Man- the country of narzekanie.

Jutro dzieciaki przyniosą świadectwa- czy rodzice zdobędą się na gest wdzięczności? Czy zaplanowałeś już gdzie zaprosisz swoje dzieci albo jaką atrakcję im zaproponujesz w podziękowaniu za ich całoroczną pracę? Czy będziesz uczył swoje dzieci wdzięczności przez proste gesty wobec nauczycieli- kwiaty? Czy w ogóle wziąłeś urlop na jutro?

Ostatnio jedna Pani chciała zabić moją znajomą na przejściu dla pieszych, bo akurat wyprzedzała autobus, którego kierowca zatrzymał się, żeby przepuścić. Pośpiech może zabić. A codzienny pośpiech, w którym decydujemy się żyć zabija nieustannie wiele przejawów życia, między innymi wdzięczność i radość.

Rodzice (nie)idealni.

Male hand holding wooden pencil and delete word "MISTAKE" on the white paper

Pewien człowiek opowiadał mi ostatnio, że jego żona powiedziała córce “jak chcesz, możesz teraz pograć na tablecie”. Pięcioletnie dziecko odpowiedziało na to: “a co będę musiała dla Was zrobić?” I wtedy tę Panią i tego Pana zatkało. To było jak uderzenie obuchem w głowę. Uświadomili sobie, że ich dziecko zdążyło się już nauczyć, że wszystko jest za coś, a to akurat była ostatnia rzecz, której chcieli je uczyć. Właściwie nigdy nie chcieli tego uczyć, ponieważ oboje są wierzącymi chrześcijanami i ich system wartości jest oparty na wierze, że najważniejsze w życiu jest właśnie za darmo… Gdzieś popełnili BŁĄD!!!!!!!!!

Myślę, że wisi nad nami niczym stu tonowy słoń taka obawa, że nie będziemy idealni jako rodzice. Jest tyle książek, blogów, konferencji na temat dobrego ojcostwa, macierzyństwa, że możemy czuć się mocno obciążeni. Co i rusz na przykład na facebook’u można przeczytać artykulik typu “Jakich słów nigdy nie mówić dziecku” albo “Jakie słowa Twoje dziecko powinno od Ciebie usłyszeć”. Człowiek ma ochotę sobie ściągawkę zrobić i z nią chodzić albo lepiej niech ktoś aplikacje napiszę, żeby mieć checklist- co już dzisiaj powiedziałem itd. Mam wrażenie, że kiedyś było bardziej “po prostu”. Nie było tak dużo dostępnej wiedzy ale było więcej “dostępnego czasu”. Moi rodzice na pewno mniej rozkminiali, a bardziej byli. Zawsze się zastanawiam, jak organizujemy warsztaty dla rodziców, czy nie lepiej byłoby te kilka godzin spędzić z dziećmi, zamiast zastanawiać się, jak spędzić kilka godzin z dziećmi.

C.d. o złości czyli “wszystko przez kobiety”.

aggress1

Żona mi pozwoliła dać powyższy tytuł, pod warunkiem, że w treści będzie, że to jednak przez mężczyzn.

Otóż: wychowują kobiety, nas też wychowały kobiety, naszych ojców też, dziadków słabo pamiętam ale pewnie też. Nasze kochane kobiety zaś, są od wieków obciążone paraliżującym lękiem przed złością, która kojarzy im się bezpośrednio z agresją, która kojarzy im się z wojną czyli z pozostaniem samymi z potomstwem. Taką lękową postawę nasze kobiety wyssały z mlekiem matki, a właściwie babci albo prababci- kto chce niech policzy kiedy w dziejach Polski było nieprzerwane sto lat spokoju, żeby trzy pokolenia przeżyły swoje życie na luzie. Nie ma, nie było i pewnie nie będzie. Zatem nasze kobiety się boją i pacyfikują każdy przejaw agresji w sposób zupełnie naturalny i całkowicie nieświadomy. Dzieci od najmłodszych lat słyszą przekaz, że nie wolno się złościć, że to nieładnie brzydko powiedzieć, brzydko spojrzeć i nawet pomyśleć. Trzeba się dzielić z innymi zabawkami, kiedy jeszcze nie mamy na to najmniejszej ochoty, patrzeć jak inny dzieciak rozwala Twoje ulubione coś, uśmiechać się i jeszcze jemu za to podziękować.

A co na to chłopy? To, co chłopy robią najlepiej- tzn. LOG OUT. Chłopa albo nie ma, bo jest w robocie albo jest zajęty albo nie ma czasu itd. Mężczyźni zresztą też od pokoleń są spacyfikowani- mają co najwyżej swoje inkubatory złości i agresji w telefonach, komputerach, w najlepszym wypadku na żylecie stadionu, a w najgorszym mają podręczną gaśnicę w barku.

Dzieci zaś mają swój naturalny rozwój, także emocjonalny i w tym rozwoju obok miłych emocji pojawiają się też te nieprzyjemne (które zupełnie błędnie nazywamy złymi).

Potrzeba jakiegoś głębokiego przebudzenia części męskiej społeczeństwa, żeby przemienić obecny impas. Potrzeba mężczyzn i ojców odważnych, którzy będą potrafili zamodelować przeżywanie złości w sposób autentyczny ale i bezpieczny. Potrzeba czegoś więcej niż tylko przeczytania książki “Dzikie serce” i zrobienia kilku fajerwerkowych akcji pseudo- survivalowo- ekstremalnych. Przede wszystkim potrzeba obecności i odwagi brania dziecka takiego, jakim jest dzisiaj, jak prowadzi jego rozwój.

Takich potrzeba ojców, nauczycieli, księży, polityków, sportowców i jeszcze raz ojców.

(wpis jest zainspirowany lekturą książki “Agresja- nowe tabu” Jespera Julla)

Tylko kobieta i mężczyzna- dlaczego nowocześni nie mają racji.

20160402_143127

W ostatnią sobotę, podobnie jak milion innych rodaków, pojechaliśmy z Dziedzicem do Doliny Chochołowskiej na krokusy.

Przeciskając się tam i z powrotem wraz z rzeką ludzi, miałem okazję przysłuchiwać się, jak rodzice komunikują do dzieci. Poniżej przykłady.

Matki:

nie rób tak… nie biegaj, bo się spocisz i się przeziębisz i co… uważaj, bo się poślizgniesz i złamiesz nogę i będziesz musiał jechać do szpitala, i będziesz miał nogę w gipsie… uważaj… o Jezu, czy Ty musisz zawsze wchodzić w największe błoto… nie wchodź tam, bo tam jest pełno brudów… uważaj, bo się poślizgniesz i wpadniesz do wody, zamoczysz nogi i będziesz chory…

Ojcowie:

dawaj… nie hamuj… daj spokój z tą kurtką, zaraz znowu będzie ciemno… dawaj jeszcze na tamten kamień… dobra, nikt nie zobaczy… dawaj środkiem, bo jest największy lód i można jechać… dobra, wyschnie… kto pierwszy…

Lubię powtarzać pół żartem, że gdyby dziecko miało tylko dwie matki, to by się nie rozwinęło, ale gdyby miało tylko dwóch ojców, to by nie przeżyło. Więc dobrze jest jak jest.

20160402_143542

I jeszcze jako żart- choć nie wiem czy śmieszny: krokusy pod ochroną, dotykać nie wolno, nawet myśleć o zerwaniu, a na parkingu taka sytuacja (aż zachowałem paragon na wszelki wypadek):

20160402_111431

My się złościć nie lubimy?!!? Ludzie, pomocy!!!

20160128_072342

Powyższy plakat wisi w szatni przedszkola, do którego chodzą moje dzieci. “My się złościć nie lubimy, być mądrymi się uczymy”. Ludzie!!! Pomocy!!! Co z tą złością?

Złość- emocja, czyli energia, pojawiająca się w momencie, kiedy ktoś albo coś staje nam na drodze do celu. Najkrócej. Jak mi koleś zajeżdża drogę- złość. Jak tracę hetmana w szachach przez swoją nieuwagę- złość. Jak szef bombarduje mój pomysł na rozwój- złość. Tyle w temacie.

My się złościć nie umiemy- na to się zgodzę. My się złościć boimy- owszem, tak. Boimy się, bo pokutuje niekorzystna konotacja złości ze złem. “Jaki on jest? ZŁY!!!” odpowiadamy patrząc na rysunek twarzy ze zmarszczonymi brwiami i ściągniętymi ustami. Nie!!! Nie jest zły tylko, TYLKO rozzłoszczony. A jak jest rozzłoszczony, to pewnie w 95 procentach nie wie jak się zachować, bo od przedszkola słyszał “my się złościć nie lubimy, być mądrymi się uczymy”- czyli zrozumiał, że mądry się nie złości, że jak czuje złość, to jest głupi. Mój 6 letni syn ostatnio na pytanie co robisz jak się złościsz powiedział: “zatrzymuje złość”. Ludzie!!! Pomocy!!!

Rzucam otwarte pytanie- JAK NAUCZYĆ DZIECKO DOBRZE, MĄDRZE PRZEŻYWAĆ ZŁOŚĆ? Jak wychować człowieka, który nie będzie wypierał i tłumił swoich najbardziej naturalnych odruchów życiowych, który nie będzie zabijał życia w sobie?!?!?!

c.d.n.

Błogosławiona amnezja.

nails

Czteroletnia dziewczynka walczyła z obgryzaniem paznokci. Walczyli jej rodzice- przypominali, straszyli, błagali, przekonywali, i nic. Pewnego dnia mama dziewczynki zauważyła, że paznokcie są normalne, nie obgryzane wyraźnie od dłuższego czasu. Dziecko zapytane o to odpowiedziało z właściwą czterolatkowi szczerością i naturalnością: “Mama, bo ja zapomniałam je obgryzać”.

Ile w tym jest trafnej intuicji, za którą na różne sposoby gonią chyba wszystkie szkoły terapeutyczne. ZAPOMNIEĆ o niechcianym zachowaniu, czyli innymi słowy uszanować prawdę, że życie nie znosi próżni i wpuścić coś innego, otworzyć się na inne. Tymczasem uparcie robimy wiele, żeby o niechcianych zachowaniach pamiętać: “tylko pamiętaj, żebyś dzisiaj…”, “jak tam dzisiaj było z….”, “tylko nie…, tylko nie…” I tak sami się napędzamy na to, czego nie chcemy. A wystarczy jak ta mała dziewczynka ZAPOMNIEĆ. To jednak nie jest takie łatwe. A może to jest właśnie bardzo łatwe, skoro czterolatek potrafi to zrobić? Ciekawe też, że mama zorientowała się dopiero, jak paznokcie już odrosły- czyli coś takiego się musiało stać albo dziać, że mama też zapomniała…

Przyłapać na dobrym uczynku.

thumb-up-terminator

Dwa i pół roku temu uczeń  X. był tematem numer jeden w gabinecie szkolnego psychologa, miał abonament na wizyty u pedagoga, jego mama miała stałe łącze ze szkołą, powołany został zespół nauczycieli do spraw problemowych zachowań X’a.  Jego zachowania w szkole były naprawdę nie do zniesienia.

Nagle słuch po nim zaginął. Jakby zapadł się pod ziemię. Raz nawet specjalnie poszedłem do klasy, żeby sprawdzić, czy nadal jest naszym uczniem. Otóż jest! Siedzi, pracuje, na przerwach chodzi, spędza czas z kolegami- norma.

Zaintrygowany zadałem pytanie wychowawczyni- co się zmieniło? Dlaczego jest dobrze?

Odpowiedź była krótka, natychmiastowa, jakby czekała tylko na to pytanie: “X. przestał być kozłem ofiarnym klasy. Każda kolejna godzina wychowawcza zaczynała się od litanii dzieci na X’a, na jego zachowania, na jego wybryki. Powiedziałam dość. Po pierwsze zamknęłam dzieciom (i ich rodzicom) usta, jak chcieli lamentować o X’ie, po drugie przyłapałam X’a jak zrobił coś fajnie albo przynajmniej nie zrobił nic głupiego i go pochwaliłam”.

Dziś X. jest innym człowiekiem.

Inna z moich charyzmatycznych koleżanek nauczycielek mawia: “przyłap dziecko na tym, jak coś robi dobrze i pochwal. Dzieci ciągle słyszą od rodziców nie rób tak, nie bij jej, nie szarp go, nie krzycz, nie kłóćcie się itp. Więc jak Twoje dzieci bawią się przez chwilę zgodnie, wejdź do pokoju, usiądź z boku i patrz na nie. Jak zainteresują się i zapytają o co chodzi, Ty powiedz krótko tak lubię patrzeć jak się razem fajnie bawicie i wyjdź”. Nazwałem to SAVE’OWANIEM DOBRA.

Każdy z nas lubi być chwalony (nagradzany) i każdy zmienia swoje zachowanie podług tych pochwał. A jednak kary same cisną się na pierwszy plan, przychodzą po prostu łatwiej niż nagrody, podobnie jak psychologii łatwiej zastanawiać się nad zachowaniem zaburzonym, niż nad normalnym, pozytywnym.

Bierzemy to, co dobre za rzeczywistość, która nam się należy- po angielsku for granted, a tak nie jest. Dlatego zarówno w wychowaniu jak i w ogóle w życiu warto być wyczulonym na dobro, szukać go, dostrzegać, mówić o nim, dziękować za nie i aktywnie do niego dążyć.

A jednak to tylko samochód….

20150917_082442

 

“… więcej niż tylko samochód”- taki napis na bilboardzie mnie atakował po drodze do pracy i już dawno chciałem napisać: “w dziwnym kraju żyjemy”. U nas samochód musi być i to musi być na bogato. Ja ktoś sprzeda trochę zniczy na Wszystkich Świętych, to już musi X5- tką jeździć, a jak ma warzywniak w dobrym punkcie, to na giełdę zasuwa Mercem ML. Posiadanie jakiegokolwiek większego biznesu niż sklep całodobowy zobowiązuje do Audi Q7, Porsche Cayenna lub w najgorszym przypadku Nissana Navary.

Jednocześnie za granicą słyszę od Granta, który odbiera mnie z lotniska starym Peugeotem 207, że to jest jego droższe auto (1000 funtów), bo tańszym (200 funtów) jeździ tylko do pracy. Na moje zdziwienie odpowiada: “zabiera mnie z punktu A do punktu B, a przecież o to chodzi”. Z kolei znajoma pani profesor z Francji przyjeżdża z rodziną Dacią Logan. Na pytanie czy to nie obciach w ogóle nie umie odpowiedzieć- wygląda na niekompatybilną, nie wie o co chodzi.

U nas jest inaczej. Zapinamy sobie na głowę raty leasingowe lub kredytowe na kilka lat, odcinając po kilka tysięcy od comiesięcznych dochodów, żeby tylko mieć to coś więcej, żeby się poczuć. W okresie przedświątecznym wszystkie stanowiska na coraz liczniejszych myjniach zajęte, a chłopaki z ręcznej pracują całą dobę, nawet w niedzielę- bo musi błyszczeć. Jak się zdarzy puknięcie w zderzak albo rysa na drzwiach to zaraz policja, ubezpieczenie, zarobek dla blacharza, a przede wszystkim reakcja emocjonalna godna straty najbliższej osoby.

A przecież “za wszystko w życiu płacimy nie pieniędzmi ale czasem, jaki poświęcamy na to, żeby te pieniądze zarobić. A jest to czas niepowtarzalny”- co powtarza do znudzenia Jose Mujica, prezydent Urugwaju. Można dodać- jest to również czas odebrany rodzinie, dzieciom.

I jeszcze jedno- nikt zdrowy na wieść o wypadku nie pyta najpierw: “jak tam samochód?” Zawsze najpierw ludzie. W sytuacjach dramatycznych ta prawda wychodzi na jaw sama- A JEDNAK TO TYLKO SAMOCHÓD.

 

 

20151025_115008

Życzenia.

IMG_6882

Dzień wolny poznajemy po tym, że dzieci bez problemu wcześnie wstają. Życzę wielu minut spędzonych na podłodze razem z dziećmi. Miłej zabawy.